TWÓRCZOSC
INFORMACJE
Naszą witrynę przegląda teraz 31 gości
| Feminizm - a co! |
| środa, 28 lipca 2010 15:50 |
|
Na początku ustalmy pewne fakty z wczorajszego wieczoru. We wtorek 27 lipca Warszawianki i Krakuski, kobiety z wszystkich zakamarków Polski zjechały się do stolicy. Gdy feminizm dawno już odszedł od swych pierwotnych ideałów, dostałyśmy okazję, by zetknąć się z jego dziewiczą formą.
Jadowita ideologia nie została nam podana na surowo, ale w wyśmienitej panierce kina francuskiego. Pretekstem do tłumnego spotkania był lipcowy cyklu „Francuskie Rendez-Vous” noszący podtytuł „Agnes Varda. Z kobiecego punktu widzenia”. Warszawskie Kino LAB przeżyło istny nalot pewnych siebie kobiet wyzwolonych oraz stłamszonych kobitek, które chciały pod pozorem pójścia na miasto liznąć nieco feminizmu. Z takim towarzystwem obchodzić się należy ostrożnie. By nie popaść w niełaskę i nie narazić się na zarzuty o fallocentryczną intrygę, organizatorzy wydarzenia mocno zeszli z ceny, dzięki czemu z klasyką francuskiego kina można było zapoznać się już za 10-12 zł.
Agnes Varda uchodzi za jedną za jedną z najwybitniejszych przedstawicielek francuskiej Nowej Fali oraz za ikonę ruchu feministycznego. Od młodości bezkompromisowa studentka filozofii na Sorbonie oraz sztuk pięknych w Luwrze przerwała edukację, by rozpocząć kurs fotografii. Czas pokazał, że ryzykowny wybór okazał się strzałem w dziesiątkę – Varda w krótkim czasie zapracowała sobie na opinię jednego z najbardziej cenionych fotografików we Francji. Zbuntowana kobieta nie spoczęła jednak na laurach i za pieniądze ze spadku po ojcu nakręciła swój pierwszy film. We wtorkowy wieczór na srebrnym ekranie wyświetlone zostały obrazy, które nastąpiły po debiutanckim „La Pointe courte”. Począwszy od „Cleo od 5 do 7” a skończywszy na „Zbieracze i zbieraczka” - warszawski pokaz przybliżył filmy nagradzane na wielu europejskich festiwalach oraz przekrojowo prezentujące ewolucję jaką przeszła twórczość Agnes Vardy. Wspomniane „Cleo” oraz „Jedna śpiewa, druga nie” i „Bez dachu i praw” to filmy stricte fabularne, z coraz śmielej jednak zaznaczającymi swoją obecność fascynacjami fotografią. Głośny „Zbieracze i zbieraczka” z 2000 roku to przejście do kina dokumentalnego. Film opowiada o wielowiekowej tradycji zbierania resztek plonów pozostałych na polu po żniwach. Kiedyś parały się tym kobiety, dziś w ten sposób zarabiają na życie bezdomni, młodzież i... artyści. Obraz stanowi znak rozpoznawczy twórczości Agnes Vardy, która wspinając się na wyżyny artyzmu i śmiało eksperymentując z formą zawsze pozostawała blisko problemów społecznych współczesnych jej czasów, szczególnie wyczulona na sytuację kobiety. Niech relacja z minionego wydarzenia stanowi najlepszą wizytówkę działalności Kina LAB, które również w okresie wakacji dba o wysoki poziom swoich projekcji. Jeśli apetyt został rozbudzony, proszę go nie tłumić! W najbliższym czasie widzów czeka jeszcze masa atrakcji. Wciąż trwa przegląd filmów braci Coen obejmujący projekcje takich obrazów jak: „Człowiek, którego nie było”, „Tajne przez poufne” i „Poważny człowiek”. Z kolei we wszystkie weekendy lipca i sierpnia na Dziedzińcu Zamku Ujazdowskiego odbywa się festiwal filmowo - muzyczny Sportowe KINO.LATO. W ramach cyklu będzie można zobaczyć jeszcze m. in.: „Soccer fans”, „Boisko bezdomnych”, „Jutro Meksyk”, „Przekładaniec” czy „Za wszelką cenę”. 28 sierpnia całość zwieńczy koncert zespołu Something Like Elvis. W sezonie ogórkowym ciężko zaspokoić przeszywający kulturalny głód. Kino LAB nasyci zarówno kobiety jak i mężczyzn, tak kinomaniaków jak i melomanów. Wystarczy zapoznać się z menu. Malwina Mus |