TWÓRCZOSC
INFORMACJE
Naszą witrynę przegląda teraz 30 gości
| Męskie granie |
| sobota, 21 sierpnia 2010 10:40 |
|
Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom, gustom i fantazmatom sporej części Zaszafiowiczek oficjalnie przywołuję tu sylwetki Macieja Maleńczuka, Wojciecha Waglewskiego z synami i rzucam ich na pastwę babskich języków! Jakby tego było mało, dorzucam kilka dodatkowych męskich organizmów. Różni ich wiek, kolor włosów, oczu, styl ubioru (dla każdej z nas ktoś się znajdzie!). Ważniejsze jest jednak to, co ich łączy: ci wszyscy muzycy to wojownicy! Mężczyzna ze szpadą czy mężczyzna z gitarą w dłoni rozmiękczy serce każdej nadobnej białogłowy. Może właśnie na tym polega fenomen cyklu imprez „Męskie granie”? Wydaje się, że przyczyna leży głębiej. W najbliższy weekend dostaniemy ostatnią okazję, by przebadać sprawę. 21 sierpnia o godzinie 18 w warszawskim Centrum Kultury Koneser rozpocznie się ostatni koncert tej trwającej całe lato trasy.
Nie zaanonsowaliśmy inauguracji cyklu, czas więc, okrywszy się uprzednio worem płóciennym, dokonać podsumowań. Zwłaszcza, że jak się wydaje, Panie wyraźnie sobie tego życzą.
Pomysł nowatorskiej inicjatywy narodził się w głowie Wojciecha Waglewskiego, a jej pierwszym symptomem była płyta, którą muzyk nagrał wraz ze swoimi synami Fiszem i Emade. „Męska muzyka” od dwóch lat święci triumfy w polskim światku muzycznym. Jej blask, miast powoli matowieć, został spotęgowany cyklem koncertów „Męskie granie”. Rodzinny skład poszerzył się o kolejnych artystów: Pogodno, Tomasz Stańko, Mariusz Wilczyński, Leszek Możdżer, Michał Jacaszek, Jarosław Koziara, Nergal, Andrzej Smolik, Tomasz Sikora, DJ Eprom, Abradab, Maciej Maleńczuk, Bajzel, Homosapiens, Mitch & Mitch, Oxy.Gen, Tin Pan Alley. Jakimi kryteriami kierował się dyrektor artystyczny przedsięwzięcia? „Chciałem, żeby nie było nudy.” - skromnie wyznaje Wojciech Waglewski. Nudy nie było, był za to niebywały sukces. Zainteresowanie występami tych, w większości przecież niepopularnych artystów, przerosło chyba pobożne oczekiwania samych organizatorów. Każdorazowo kasy biletowe pustoszały na długo przed rozpoczęciem imprezy. Wielkie nazwiska (Waglewski, Maleńczuk, Stańko) przyciągały a niszowcy (Jacaszek, Bajzel, Mitch & Mitch) okazywali się nad wyraz przystępni. Jednak jeśli miałabym pokusić się o wskazanie w tym muzycznym kłębku najsilniejszego sznurka, pociągnęłabym bez wątpienia za projekt Kim Nowak. Fisza i Emade ciężko nazwać debiutantami, a jednak ich ostatnim muzycznym wyczynom przypatrujemy się z ciekawością odkrywców. Tworzywo Sztuczne przez lata przyzwyczaiło swoich słuchaczy do śmiałych eksperymentów, ale te zwykle zamykały się w obrębie szeroko rozumianego hip-hopu i jazzu. Tym razem bracia Waglewscy odkurzyli porzucone za młodu gitary i wspomagani przez Michała Sobolewskiego bez kompleksów szarpią w druty. Efekt? Projekt Kim Nowak już teraz typowany jest na jedno z najważniejszych zjawisk muzycznych ostatnich lat na rodzimym poletku. Kto nie słyszał jeszcze „Szczura” czy „Pistoletu” powinien szybko nadrobić to wstydzące zaniedbanie! Najlepiej w zbliżającą się sobotę w Warszawie.
Malwina Mus
Sztandarowy utwór „Męskiego Grania”:
|