Adrian K. Antosik
|
Autor: Adrian K. Antosik
|
|
Młodzieniec siedział w poczekalni już dobre pół godziny. Z przyjemnością stwierdził, że wciąż działał na kobiety jak za dawnych dobrych lat, gdy jeszcze chodził na uniwersyteckie wykłady. Jeden rzut niebieskich oczu na recepcjonistkę sprawił, że dziewczyna zachichotała nerwowo, rumieniąc się.
– Szkoda – szepnął sam do siebie – słodka, jak niegdyś ona, a teraz... – Z dezaprobatą spojrzał na zegarek, miał już dość czekania, dość życia w samotności, dość rozczarowania.
|
|
Autor: Adrian K. Antosik
|
|
Zewsząd otaczała mnie ciemność. Czułam się otępiała, ból głowy nie pozwalał mi jasno myśleć. Żyłam, tego byłam pewna. Pierwsza próba otworzenia oczu zakończyła się fiaskiem, powieki były zbyt ciężkie i nawet nie drgnęły. Przy drugiej znów odpłynęłam w niebyt. Dopiero przy trzeciej udało mi się otworzyć oczy. Na początku wszytko zlewało się w jedną białą plamę. Powoli próbowałam się podnieść, jednak coś przytrzymało mnie, powalając z powrotem na średnio wygodne łóżko.
|
|
Autor: Adrian K. Antosik
|
|
Gdy wróciłam do redakcji, miło zaskoczyło mnie otrzymanie premii za świetne relacje z miejsca zdarzeń, zdobycie dodatkowych pieniędzy za artykuł napisany w czasie podróży pociągiem, osobiste gratulacje od szefa, a także publiczna pochwała. Jednak po tym wszystkim, gdy przeszliśmy na chwilę do gabinetu szefa, usłyszałam kwestię, która wypowiedziana w różnych formach doprowadzała mnie do szału na filmach.
— Te wydarzenie musiały tobą wstrząsnąć, Adriano.
— Nie były przyjemne — odpowiedziałam spokojnie, zastanawiając się, do czego zmierza mój przełożony.
— Z pewnością potrzebujesz odpoczynku, daję ci dwa dni wolnego. Idź do domu, weź gorącą kąpiel, wyśpij się.
Przez dłuższą chwilę siedziałam, wpatrując się w niego z niedowierzaniem, czym z pewnością upewniłam go w słuszności jego decyzji. Następnie podniosłam się szybko, uśmiechając się najszczerzej jak tylko umiałam.
— To do zobaczenia za dwa dni, szefie – powiedziałam, ruszając do wyjścia.
— Do zobaczenia — krzyknął za mną.
|
|
Autor: Adrian K. Antosik
|
|
Dziesięciogodzinna podróż pociągiem jest tym, czego nie cierpię chyba najbardziej w życiu. Jako kobieta sukcesu, z nadszarpniętymi nerwami, stresującymi sytuacjami w pracy, a zwłaszcza w życiu osobistym, postanowiłam przy okazji odbębnić małą chałturkę w postaci artykułu na ostatnią stronę do gazety. Czasami „kocham” mojego szefa, zwłaszcza gdy w prosty sposób organizuje sobie zapełnienie stron.
|
|
Autor: Adrian K. Antosik
|
|
Minęły prawie dwa tygodnie, od tragicznej śmierci Dawida. Wykonywałam w tym czasie swoją pracę, pisząc artykuły, choć żaden nie dorównał pierwszemu, w którym prawdopodobnie zamieściłam część swojej duszy.
|
|
Autor: Adrian K. Antosik
|
|
Przebudzenie w szpitalu nie należało do najprzyjemniejszych, jednak dziękowałam Bogu, że w ogóle było mi dane się obudzić. Po mniej więcej piętnastu minutach pojawiła się uśmiechnięta pielęgniarka. Powoli podeszła do mnie.
– Jak się pani czuje? – spytała, jednocześnie sprawdzając coś przy kroplówce.
– Dobrze, trochę mnie boli głowa.
– Spokojnie, ból minie, doktor powiedział, że nic pani nie jest i można panią wypisać. Jakiś policjant przyszedł do pani… Może wejść?
|
|
|
|
|
<< pierwsza < poprzednia 1 2 następna > ostatnia >>
|
|
Strona 1 z 2 |