Subskrypcja

Wpisz swój e-mail, a będziemy Cię informować o najnowszych wydarzeniach na Zaszafie.pl!

Nasza klasa

 

Jakiś czas temu przeczytałam artykuł Wojciecha Eichelbergera o uważności. Główna myśl koncentruje się na byciu tu i teraz, na całkowitym oddaniu się wykonywanej czynności. Uwiodła mnie ta idea. Zazwyczaj robię pięć rzeczy na raz, co uniemożliwia zrobienie ich porządnie, od początku do końca. Postanowiłam spróbować metody opisanej w artykule. Robiąc coś, prowadzę wewnętrzną narrację, opowiadając sobie o tym, co się aktualnie dzieje. Najlepiej przedstawić to na przykładzie spaceru. Nic banalniejszego. Człowiek idzie, nic się nie dzieje, więc idzie i myśli. Wyszedł na spacer żeby odpocząć, odreagować, tymczasem myśli i rozpamiętuje? kłótnię z mężem, problemy w pracy, czekającą na umycie stertę naczyń, jutrzejsze ważne spotkanie, wizytę u dentysty. Jest na spacerze, a tak naprawdę go nie ma. Zaczęłam łapać się na tym i odwołując się do zasady uważności, mówię do siebie: W TYM MOMENCIE jest mi ciepło/zimno; stawiam pewne kroki: prawa-lewa, prawa-lewa; oddycham swobodnie: wdech-wydech, wdech-wydech; minęła mnie kobieta z psem, pies był rudy i puchaty; na ścieżce siedzi motyl; na niebie widać ślad po samolocie, itp. Nagle odkrywam, że to co mnie otacza jest piękne, żyje swoim życiem, dostrzegam każdy ruch, słyszę więcej, dostrzegam jak zmieniają się krajobrazy, widzę twarze mijanych ludzi. Wracam ze spaceru i wiem, że na nim byłam. Żyłam tą przechadzką, byłam świadomie w swoim ciele, byłam świadomie w świecie.
Jestem na zajęciach jogi. Instruktorka mówi ?zostawcie wszystkie problemy za drzwiami sali; teraz istnieje tylko tu i teraz, wy i wasze ciało?. Znowu powraca zasada uważności; celowo podejmuję to wyzwanie. Nie jest to łatwe, myśli uciekają, podczas gdy ciało trwa w pozycji, ale z mozołem przywołuję je do porządku. Powoli zaczynam czuć każdy napięty mięsień osobno, poznaję swoje ciało i jego możliwości, jestem sama z sobą, w tej chwili nie istnieje nic innego. Uspokajam się.
Joga to świadomy oddech, przykładanie uwagi do zgrania go z ruchem, by dać ciału jak najwięcej miejsca i energii do wykonania konkretnego ruchu. To kontrola nad wdechem i wydechem, tak by w każdej chwili wiedzieć co się ze mną dzieje.
Dla mnie joga to cierpliwa rozmowa ze swoim ciałem, sprawdzanie i określanie jego granic, badanie możliwości ich przekraczania i samorozwoju. Uczę się nie bać bycia samej z sobą, poznawania swoich potrzeb i barier. Przekonuję się, że czasami trzeba poczekać, by za jakiś czas, przy sprzyjających warunkach zrobić kolejny krok i powoli dotrzeć do celu. Trzeba umieć słuchać, by usłyszeć, by zauważyć szczelinę, przez którą można się przecisnąć, nie koniecznie uderzać głową w mur, próbując zrobić coś na siłę.
Na koniec instruktorka prosi, żebyśmy pochylili głowy, dziękując sobie za wysiłek włożony w zajęcia. Dziękujemy sami sobie za czas, który poświęciliśmy, nieraz za ból, za drżące mięśnie, za pot i cierpliwość. Kiedy ostatni raz dziękowałeś swoim nogom, że niosą Cię tam gdzie chcesz; rękom, że możesz objąć ukochaną osobę; oczom, że możesz czytać; uszom, że możesz słyszeć? Być może nie masz na co dzień świadomości, że ciało i to co możesz z nim zrobić, jest darem i cudem, za który powinieneś być wdzięczny, bo ani to oczywiste, ani nie na raz na zawsze. Kiedy, patrząc swojemu lustrzanemu odbiciu w oczy, powiedziałeś z przekonaniem ?kocham Cię!?? Miłość własną przywykliśmy rozumieć w znaczeniu pejoratywnym jako egoizm, egocentryzm i narcyzm. Tymczasem powinno być to podstawowe uczucie w stosunku do samego siebie. Przecież to my znamy siebie najlepiej, swoje potrzeby, słabości, ograniczenia. Sami najlepiej wiemy jak siebie chronić, jak o siebie dbać. Instynktownie czujemy co nas otwiera, a co powoduje nasz opór i bunt.
Pędzimy przez życie. Zagłuszamy chwilę obecną, bo wydaje nam się, że nie zdążymy dogonić przyszłości. Ale jutra nie ma. Teraz jesteś, teraz oddychasz, teraz czujesz, teraz jest ci dobrze, teraz się boisz. Powiedziałam Przyjacielowi ?usiądź i popatrz jak przepływają Twój gniew i lęk. Nie dotykaj ich i nie uciekaj. Po prostu obserwuj. Jeżeli będziesz uciekał, to prędzej, czy później Cię dogonią, wypadną jak przysłowiowy kościotrup z szafy. Jeżeli będziesz obserwował spokojnie swoje emocje, masz szansę je poznać, zbadać swoje reakcje. Możesz je też przytulić, bo są częścią Ciebie, są Tobą, wypływają z Twoich słabości, niemocy, kompleksów. Jeżeli teraz je nazwiesz, drugi raz Cię już nie zaskoczą?.
Obserwuję siebie i ludzi dookoła i widzę, że wszyscy tak naprawdę boimy się usłyszeć siebie, tego co w nas siedzi, co może sprawić, że okażemy się nie tacy, jacy chcemy być. Nie tak mądrzy, empatyczni, wrażliwi, silni. Z tego powodu ciągle przemy do przodu, bo wydaje nam się, że za zakrętem będzie stało inne ja, ładniejsze, sprytniejsze, lepiej zarabiające. Nie zdajemy sobie sprawy, że na takiej gonitwie minie nam życie, którego nawet nie posmakujemy, tylko liźniemy gdzieś w przelocie, zobaczymy tylko strzęp tęczy odbity w oknie wystawowym. Doceńmy to, co teraz; przytulmy siebie w sobie.

 

(0 - głosowań)

Dodaj komentarz

Twoje imię:
Tytuł:
Komentarz: