|
Autor: Rose Linn
|
|
Wokulski to dla mnie facet bez jaj, zakochany w wyobrażeniu o ideale i niemal zawieszony w próżni. Werter to idiota, który zmarnował sobie życie. Wszystkie nowele, w których poziom skomplikowania miłości jest porównywalny do równania 1 × 0 = 0, wrzucam do wora na śmieci, wraz z amerykańskimi wysokobudżetowymi produkcjami o romantycznej miłości, która niemal przerasta amerykańską manię wielkości.
|
|
Autor: Rose Linn
|
|
Nie pamiętam żadnego Dziadka. Aleksander zmarł, gdy miałam dwa lata, a Edward, gdy byłam pięciolatką. Właściwe to Edwarda pogrzeb pamiętam, raczej nie pogrzeb, tylko czuwanie przy trumnie. Na tym traumatycznym wątku moje wspomnienia się kończą. Aha, i pamiętam też jak przez woale zasłaniające ostrość obrazu, że Edward nad wargą miał pypcia, takiego kaszaka centymetrowego. Z czworga rodziców moich rodziców żyje tylko mama mojej mamy – Józefka.
|
|
Autor: Rose Linn
|
|
Ja po prostu czasem mam ukryty atak furii. Ukryty na tyle, że nawet nie zauważam, kiedy mija, a może nie mija, tylko zmienia się w obojętność, która może jest jeszcze gorsza od przemijania. I siedzę, i słucham, i czuję już, jak mi ciśnienie rośnie i oddech mam coraz szybszy, i coraz trudniej mi się skupić, i mam wrażenie, że za chwile zacznę sapać jak parowóz, i już nie da się zatrzymać tej machiny i rozpieprzę wszystko, co na mojej drodze właśnie stanęło. Nigdy na nikogo nie podniosłam głosu i choć każdy psycho-, pychia- powiedziałby, że to niezdrowo, to i tak tłumię to w sobie, bo głos uwięziłam tak głęboko i tak dawno temu, że już nawet nie wiem, gdzie miałabym go szukać.
|
|
Autor: Rose Linn
|
|
Jedna, druga, trzecia, czwarta, piąta, szósta, siódma, ósma, dziewiąta, dziesiąta, jedenasta, dwunasta, trzynasta i każda kolejna sekunda mojego życia... a ja tu siedzę. Na rany Chrystusa! Może to ostatnie sekundy mojego życia, a ja tu siedzę... tak po prostu, jakby ta chwila miała nigdy nie nadejść. Przecież to może stać się za chwilę. Mogę mieć zawał, udar, wylew, cokolwiek, co może doprowadzić do tego, że czasu zabraknie. A ja tu siedzę. Siedzę i nic z tym nie robię. Nic nie robię.
|
|
Autor: Rose Linn
|
|
Ja generalnie polityką się nie zajmuję, ale skoro głos mam w sprawie zabrać, a tym razem nawet muszę, to wesprę się słowami Mateusza Rambachera: „Polityk powinien pozostać przede wszystkim człowiekiem”. Na tym wywód swój mogłabym zakończyć, bo wystarczyłoby, żeby politycy zaczęli się stosować do owej sentencji, ale jako że „problem polityków polega na tym, że za dużo mówią, w związku z czym za mało słuchają innych, a już zupełnie nie starcza im czasu na myślenie”, winnam wyjaśnić.
|
|
Autor: Rose Linn
|
|
Siadam w wiklinowym fotelu opierając nogi na czarnym stoliku. Wpatruję się w żółtą różę, którą własnoręcznie sobie dzisiaj wręczyłam. Dlaczego żółtą?... Bo nie kocham siebie na tyle, żeby kupić sobie czerwoną, bo nie jestem niewinna na tyle, by ofiarować sobie białą.
|
|
|