Logo Rozwiń skrzydła marzycielu...

Eseje

Sortuj według:


26.08.13, 17:08 | Autor: Irena Zielińska O Krajobrazie Rzeczy….. Śpiewnych – kropelkowy esej




Najpierw wieczorny wiatr, a potem gwiazdy… niosą w sobie – na swoich ustach i na skrzydłach – Wyznanie Pieśni, bo nawet tysiąc lat jest jak miniony dzień, milczący czas, gdy się swojego życia – śpiewnie nie prześni. W Pieśni nawet przemijający czas jest Czasem Świętym. Od momentu, kiedy człowiek wkroczył w historię Muzyki, wkroczył bosymi stopami w Krainę Dźwięku, otworzyła się przed nim Nuta – na Sens, przegięty mocniej nad przełęczą Wszystkich Ech: w górach, w oddechu lasów, w dolinach i na równinach… Wszędzie…  

Ocena internautów 5 (2 głosy) Komentarzy: 1 Więcej >
24.06.13, 11:00 | Autor: Grzegorz Pieńkowski Chata, którą wieki roztrącą

 



„A teraz tobie cuda niesłychane opowiem…”

Tak się zaczyna Rapsod II „Króla-Ducha", Rapsod, w którym, jak pisze Słowacki:

„Znajdziesz tajemnicę początku i końca – Alfę i Omegę świata, a zatem i Ojczyzny”.

Jeżeli ktoś wątpi w to, że Juliusz pisząc „Króla-Ducha”, pisze coś, co Ktoś mu dyktuje, niech przeczyta Rapsod II.

„Krwawe były mgły, które ducha gniotły

Kiedy wychodził z bolącego ciała…”

Te wizje są wizjami mistycznymi.

„Duch w państwo ducha niewidzialne wchodził,

Jak gdyby ocknął się – i znów się rodził”.

Czas, jak pisze ks. Janusz Pasierb w książce „Czas otwarty”, jest naszym wrogiem i sprzymierzeńcem.

„Wrogiem, bo zasypuje popiołem to, co było, sprzymierzeńcem, bo uwalnia i otwiera nas ku przyszłości”.

Jest procesem rozkładu i niszczenia, jest także dojrzewaniem.

Pisze ks. J. Twardowski:

„Każdą chwilę dostajemy od Boga i

Każdą chwilę oddajemy Jemu”.


* * *


My nie wiemy nic. I mamy świadomość, że nic nie wiemy. I niewiele poznamy. Ale szukamy. Budujemy dworki siłą naszej wyobraźni. Zapraszamy do tych dworków różnych ludzi i rozmawiamy z nimi. Im czas się już skończył i już poznali tę drugą stronę dywanu. Zobaczyli obraz, a my oglądamy splątane nici. Tak było, tak jest i tak będzie. Rola nasza szukać i z ufnością czekać. Pisze Juliusz takie słowa:

„Tobie się cały poddam – a Ty, duchu

Najwyższy – myśli moich święty stróżu, dyktuj…”

I duch mu dyktował a on pisał i pisał gorączkowo.


* * *


„Żyją tylko ci, których Bóg chce mieć jeszcze tutaj”

Zastanawiające zdanie Mon Calepina, jeszcze do niego wrócimy.

„Tak ze mną się stało,

Zagnany byłem w ogień”

Tak pisze Juliusz o tej wizji. Na wszystkie sposoby mówimy o tym, wracamy do tego. Ale czy można inaczej?

Juliusz siedzi sobie spokojnie, pali cygara, piję kawę, czyta książki, a my ciągle się przysiadamy i pytamy: jak to się odbyło? A Juliusz cierpliwie odpowiada, że opisał, jak mógł, to zdarzenie w wielu miejscach i cieszy się, że interesuje to wszystkich, bo w końcu jest to najważniejsze pytanie.

Co będzie potem?

A Juliusz mówi to, co mówi Paweł, Franciszek, Maksymilian, oczywiście Maksymilian Kolbe, a nie Robespierre.

Będzie coś, czego opisać się nie da.

Czyli co – wracamy do dworku, do dworku, który wieki roztrącą, ślad po nim zaginie, pamięć wymazana będzie.

Czy warto wracać?

Oni tam czekają i chcą rozmawiać, bo dialog jest najważniejszy.

Spotkanie z nimi, szukanie ich.

No to wracamy.

Ocena internautów 5 (1 głosy) Komentarzy: 0 Więcej >
Copyright 2011 - 2017 Zaszafie.pl