Logo Rozwiń skrzydła marzycielu...

Opowiadania

Sortuj według:


26.11.13, 21:36 | Autor: Rose Linn Majster, podaj pan dziecko



Dyszę jak parowóz, ledwo łapię kolejny dech. Pot strużkami, które nie przystoją młodej damie, kapie mi ze skroni. Tyłek boli niemiłosiernie.  Za chwilę meta... przynajmniej takie mam wrażenie. Fuck!, jak daleko jeszcze?

Ocena internautów 5 (1 głosy) Komentarzy: 2 Więcej >
03.11.13, 01:15 | Autor: Pustostan Bomba zegarowa




Czasem co bym nie zrobił i tak dopadają mnie te momenty. Rozpadam się momentalnie i bezradność ogarnia moje resztki. W którą stronę nie skierowałbym swych myśli i tak wracają te same przepracowane już tyle razy wspomnienia, które za nic to wszystko mają. W geście desperacji zaczynam na głos sam do siebie mówić, nieważne co, robię to tylko po to, by się pewniej poczuć, by kontrolę być może odzyskać, ale słyszę tylko, jak głos mój się załamuje, a łzy same cisną się do oczu. Zamykam je i dodatkowo twarz chowam w dłoniach. Przez krótką chwilę nawet wierzę w moc tych banalnych czynności. Rzecz jasna nie pomaga to w niczym, słyszę tylko swój szloch i  dopada mnie ta świadomość, że już po wszystkim, a jeśli zaraz czegoś nie zrobię, to i po mnie za chwilę będzie.


I wtedy dopiero zaczynam działać.


Ocena internautów 0 (0 głosy) Komentarzy: 0 Więcej >
24.10.13, 19:45 | Autor: Pustostan Gra




Tym razem to było tak, wyszedłem z knajpy, gdy tylko poczułem, że czas ku temu najwyższy. Zatem wyszedłem z knajpy i zadzwoniłem do niej, bo zawsze tak robię, gdy kończę te swoje spotkania i z knajpy wychodzę wreszcie.


Ocena internautów 0 (0 głosy) Komentarzy: 0 Więcej >
03.10.13, 23:00 | Autor: Pustostan Ściany




Pociemniało, zaraz potem pojaśniało, by na koniec pociemniało znów. Pomyślałem sobie, że to w sumie dobry moment, by w końcu z tego łóżka się zwlec. Nie o żadne poczucie przyzwoitości chodziło, głód mi też nie doskwierał, a nawet jeśli już, to nie byłem go w stanie nie tylko nazwać, ale tak po prostu poczuć, potrzeby większe także nie dawały o sobie znać albo to ja tak zwyczajnie nie dawałem im dojść do głosu. Zaczęły mnie po prostu już porządnie plecy boleć. Zatem zwlekłem się z łóżka i po raz kolejny stwierdziłem, że nie rozumiem wielu rzeczy na tym świecie. Zaraz po tym pomyślałem, że jednak bardziej nie rozumiem sam siebie. Naprawdę nie lubię ludzi, nic na to zupełnie poradzić nie mogę, a jednak ciągnie mnie do nich. 

Ocena internautów 5 (1 głosy) Komentarzy: 0 Więcej >
11.09.13, 12:31 | Autor: Er-Ka Poszukiwacze cz. II




– Zobaczysz, Mireczko, on ma jakiegoś konia w rękawie! Czarnego konia! – Ada wymachiwała łyżeczką do kawy tuż przed nosem przyjaciółki. Siedziały w ulubionej kawiarni, przy niewielkim stoliku z marmurowym blatem. – Takich facetów nie ma w przyrodzie, rozumiesz? Nie ma! – wzburzona Ada energicznie zamieszała kawę w filiżance, a potem bezceremonialnie włożyła łyżeczkę do cukierniczki. – Nie śmiej się, żebyś potem nie płakała! Ja ci mówiłam, pamiętaj! – Oblizała łyżeczkę i westchnęła. – Wiem, wiem, nie wierzysz mi, jesteś normalnie ślepa, jak każda zakochana baba! Ale żebyś ty…?! Myślałam, że jesteś rozsądna!


Ocena internautów 5 (1 głosy) Komentarzy: 2 Więcej >
23.08.13, 11:04 | Autor: Almi *** – I – Przyjacielu...




Przyjechał, jak zwykle, za wcześnie. Zaparkowanie nie przedstawiało żadnych problemów wobec rozmiarów cmentarnego parkingu. Po drugiej stronie ulicy, na lewo od bramy cmentarza, stało kilka małych budek i otwartych straganów w z kwiatami. Stefan przez długą chwilę zastanawiał się, które kwiaty byłyby najstosowniejsze (tak naprawdę nie cierpiał tego określenia, było zbyt bezduszne). Żałował, że nie spytał Teresy, swojej koleżanki z pracy, ona na pewno doradziłaby najlepiej. Z drugiej strony wątpił, czy zdołałby przełamać się i rozmawiać z kimkolwiek na jakikolwiek temat związany ze śmiercią Karola.


Ocena internautów 5 (1 głosy) Komentarzy: 0 Więcej >
10.07.13, 00:03 | Autor: Pustostan Ubój powszechny



Och, proszę pana, ludzie nie są wcale tacy źli! Przyszedł taki jeden do mnie i od razu tak się do mnie zwrócił, choć ja przecież sobie spokojnie siedziałem i naprawdę nikogo do siebie nie zapraszałem, rozmawiać tym bardziej ochoty nie miałem. A on wcale niezrażony kontynuował: nie są, ja jestem człowiekiem i zły wcale nie jestem, a pan ciągle o nich tylko, o tych złych, jakby nikogo więcej poza nimi nie było.

Ocena internautów 5 (2 głosy) Komentarzy: 0 Więcej >
24.05.13, 10:23 | Autor: KK To zbyt... cz. II




– Mówił, nie mówił, nie ma znaczenia – przerwała zbyt długą chwilę ciszy ciocia Margaret, siostra Ramiego. – Lepiej powiedz, jak radzicie sobie w Polsce z antysemityzmem.

Zaniemówiłem. Ale wszyscy czekali na odpowiedź. Odparłem więc:

– W Polsce nie ma antysemityzmu.

Tak. Naprawdę tak myślałem. A może prawie tak. Był rok 1998 – mój ostatni rok bez komputera i Internetu. Nie wiedziałem o mieszkańcach swojego kraju tego, co wiem teraz. A i teraz często udaję, że myślę tak jak wtedy. I w ogóle staram się nie wiedzieć za dużo. Pamiętam moje „w Polsce nie ma antysemityzmu” i tym się niekiedy pocieszam. Żona określa to tchórzostwem. Nie wchodzę na fora internetowe, które występują pod artykułem najluźniej chociażby związanym z tematem Izraela czy drugiej wojny. Nie czytam o polityce, zamachach, bankach, kryzysie. W Internecie głównie słucham muzyki.

– Nie ma? – spytała ciocia tonem zdziwionym, niedowierzającym i wskazującym na to, że i tak wie lepiej. A potem dodała niby to do siebie: – Pierwsze słyszę, żeby w Polsce nie było antysemityzmu.

Ocena internautów 5 (2 głosy) Komentarzy: 0 Więcej >
16.05.13, 12:38 | Autor: Er-Ka Poszukiwacze cz. 1



Jacek był poważnym człowiekiem, a w każdym razie tak o sobie myślał, więc osłupiał, gdy odkrył, iż paraduje przez miasto w dwóch różnych butach. Próbował odtworzyć w myśli wszystkie czynności, jakie wykonał przed wyjściem z domu, ale za nic nie mógł sobie przypomnieć wkładania butów.  

Ocena internautów 5 (2 głosy) Komentarzy: 0 Więcej >
06.05.13, 21:40 | Autor: Pustostan Sprawiedliwość raz jeszcze



Prawda jest taka, że nie jeden raz już do mnie wpadali, ale nigdy się do tego przyzwyczaić nie mogłem i za każdym razem dla mnie to było jak ten pierwszy raz.

Puk, puk.

Siedziałem sobie właśnie na kanapie w samych majtkach i podkoszulku i wspominałem te piękne czasy, gdy jeszcze coś znaczyłem, a być może byłem nawet kimś, choć tak właściwie to od tego czasu niewiele się zmieniło, gdy nagle rozległ się dziwny dźwięk, który kojarzyłem z czasów zamierzchłych.

Puk, puk.

– Ależ to pukanie – po dłuższym zastanowieniu przypomniałem sobie właściwe słowo – ktoś zatem najwyraźniej dotyka moich drzwi w mniej więcej równych odstępach czasowych. I żeby tego było mało, wygląda na to, że od zewnątrz.

– Dzień dobry, tu KORAZJA, czy byłby pan tak uprzejmy i wpuścił nas do środka?

Dwóch uśmiechniętych, bardzo sympatycznych i przepełnionych entuzjazmem mężczyzn z pytaniem od razu wpakowało się do mojego mieszkania, gdy tylko otworzyłem drzwi.

Ocena internautów 5 (2 głosy) Komentarzy: 0 Więcej >
Copyright 2011 - 2017 Zaszafie.pl