Logo Rozwiń skrzydła marzycielu...

Wywiady, reportaże, artyści, wydarzenia

Sortuj według:


Filtruj wg autorów
14.01.13, 01:20 | Autor: Redakcja Zaszafie.pl Życie śmieszy czyli rozmowa z Andrzejem Zaryckim

z Andrzejem Zaryckim rozmawia Malwina Mus:



Urodził się Pan i spędził dzieciństwo w Zakopanem. Jak wspomina Pan tamte czasy? Czy już za młodu wykazywał Pan zdolności muzyczne?



Mieliśmy pianino w domu i prawdopodobnie czegoś w nim szukałem. W Zakopanem mieszkała pani, która nazywała się Lityńska. Wraz z bratem chodziłem tam na lekcje gry. Na pianinie stał budzik, który powoli odmierzał czas lekcji i cały czas miałem go przed oczami.  Patrzyłem częściej na budzik niż na nuty (śmiech). To była miła starsza pani. Kiedyś pokazała nam, że ma opuchniętą i siną rękę od grania. Pewnie ćwiczyła … dla przyjemności usilnie grając jakiś trudny utwór. My z bratem poradziliśmy jej, żeby sobie robiła okłady ze spirytusu. Nie pamiętam, skąd ja to wiedziałem i dlaczego. Kobieta stosowała się do naszych zaleceń i była nam bardzo wdzięczna. Tacy mali, a tak umieliśmy jej poradzić! W krótkim czasie zmarła. Oczywiście nie ma to żadnego związku z naszymi praktykami (śmiech). Prawdopodobnie, a była to lewa ręka, miało coś wspólnego z krążeniem…? Ja dostałem się, zostałem zapisany do szkoły muzycznej.

Ocena internautów 5 (1 głosy) Komentarzy: 1 Więcej >
13.01.13, 17:18 | Autor: Redakcja Zaszafie.pl Wierzę w moje piosenki, czyli rozmowa z Jankiem Samołykiem


Z Jankiem Samołykiem rozmawia Malwina Mus


Jego muzycznym poczynaniom Zaszafie przygląda się od niespełna roku. W tym czasie udało mu się sfinalizować wieloletnie wysiłki - wydał płytę w dużym wydawnictwie, doczekał się pochlebnych recenzji, zgromadził wokół siebie grupę wiernych słuchaczy. Jak zapewnia – nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. W pół roku po debiucie, Janek Samołyk opowiada nam „okołowrocławskie” historie.


Malwina Mus: Na początek powiedz, tylko szczerze, czy nie jesteś już zmęczony wywiadami? Ostatnimi czasy musisz ich udzielać bardzo często.

Janek Samołyk: Zupełnie nie. Mimo, że pytania są często te same, zawsze pamiętam o tym, że moje odpowiedzi będą czytać/słuchać zupełnie nowi ludzie. Udało się nagrać płytę, dla mnie to bardzo radosna nowina, dzielenie się nią to również radość.

No właśnie, długo pracowałeś na to, żeby wydać „Wrocław”. Na pewno snułeś marzenia, jak będzie wyglądało Twoje życie (artystyczne?) po debiucie. Spełniły się?

Od zawsze marzyłem o sukcesie artystycznym i komercyjnym w jednym. Nie chodzi o ściganie się z gwiazdami popkultury, ale o to, by granie stało się zwyczajnie opłacalne. Płyta zebrała bardzo dobre recenzje i spodobała się słuchaczom, sam też jestem z niej całkiem zadowolony, więc sukces artystyczny chyba udało się osiągnąć. Z komercyjnym jest gorzej, ale cały czas daleka droga przede mną, by wszyscy potencjalni zainteresowani mogli się dowiedzieć, że jest taki wykonawca z Wrocławia i nagrał kilka piosenek.

Ocena internautów 5 (1 głosy) Komentarzy: 1 Więcej >
09.01.13, 23:45 | Autor: Redakcja Zaszafie.pl Bakcyl pielęgnowany czyli rozmowa z Anną Saraniecką

 z Anną Saraniecką rozmawia Malwina Mus:



Skończyła Pani polonistykę i co dalej? Czy nie chciała Pani zostać nauczycielką? 


Szczerze powiedziawszy, nawet idąc na studia, nie brałam pod uwagę takiej opcji. Liczyłam, że na polonistyce nauczę się pisać i będę wiedziała, co czytać. To jednak nie do końca okazało się prawdą. Tak się szczęśliwie złożyło, że już w trakcie studiów zaczęłam pracować, czyli pisać piosenki. Dla Renaty Przemyk. Pracowałam w klubie studenckim, w którym Renata miała próby ze swoim pierwszym bardzo dziwnym zespołem, złożonym z przyjaciół. Tak się poznałyśmy. Kończąc studia miałam na koncie już trzy płyty. Można było przypuszczać, że właśnie pisanie piosenek stanie się moim zawodem.


W jednym z felietonów wspomina Pani o ważnych dla siebie „nauczycielach”. Są to: Brodski, Gombrowicz i Grotowski. Dlaczego właśnie oni?


Obecność tych nazwisk sprowokował temat felietonu. Nie są to moi jedyni mistrzowie czy  autorzy, których lubię szczególnie. Generalnie trudno byłoby mi wybrać jednego guru spośród poetów, prozaików, czy teatralnych twórców. Wspomniane nazwiska oraz wiele, wiele innych to efekt  moich samodzielnych poszukiwań, często na zasadzie prób i błędów. Chociaż nie, myślę że jeśli musiałabym wybierać, to poetą ulubionym byłby  R.M. Rilke. Tłumaczem – Stanisław Barańczak.


Ocena internautów 0 (0 głosy) Komentarzy: 0 Więcej >
08.01.13, 18:38 | Autor: Redakcja Zaszafie.pl Gorsze twory Boga, rozmowa z dr. Maciejem Szaszkiewiczem

Z dr. Maciejem Szaszkiewiczem, autorem „Tajemnic grypserki”, psychologiem pracującym w Instytucie Ekspertyz Sądowych, synem Ireny Kiki Szaszkiewiczowej, gwiazdy Piwnicy pod Baranami, rozmawia Maciej Gunia:



W jakich okolicznościach zainteresował się Pan grypserką?

Po studiach przez osiem lat pracowałem w więzieniu jako psycholog penitencjarny. Tam zetknąłem się z grypserką i zauważyłem, że nikt z pracowników więzienia się tym nie zajmuje, a to bardzo istotne. Na przykład z punktu widzenia resocjalizacji jest to o tyle ważne, że grypserka to najpoważniejszy czynnik przeszkadzający w resocjalizacji więźnia. Krótko mówiąc, podkultura ta polega na tym, żeby przestępcy nawzajem się wspierali. Czasem nazywam grypserkę „rodzajem związków zawodowych” – przestępcy wspierają się, gdyż są w trudnej sytuacji; chodzi im o to, żeby się nie dać tej represyjnej instytucji, nie poddać się zabiegom resocjalizacyjnym. Więc kiedy zorientowałem się, że funkcjonariusze nic o tym nie wiedzą, a to jest realne i funkcjonuje, to ja się za to wziąłem. Tym bardziej że dobrze poznałem się na mechanizmach funkcjonowania grup marginesowych. Wychowałem się w domu dziecka. Nie brakowało w nim złodziei i innego rodzaju przedstawicieli marginesu, agresja była tam bardzo silnym czynnikiem regulującym pozycję społeczną.


Jako psycholog penitencjarny pracował Pan jedynie z więźniami czy z personelem służby więziennej także?


Dobre pytanie! Tylko z więźniami. Tam nie ma psychologów zajmujących się klawiszami, chociaż by im się przydał. Ale w więzieniu taki nie funkcjonuje, odwrotnie niż w policji.



Ocena internautów 5 (2 głosy) Komentarzy: 7 Więcej >
08.01.13, 12:28 | Autor: Redakcja Zaszafie.pl Pięta na głowie czyli rozmowa ze Zbigniewem Wodeckim

 Ze Zbigniewem Wodeckim rozmawia Roma Kubiak:


Czy są jakieś pytania, których nie można Panu zadać?


O wszystko można pytać. Proszę walić prosto z mostu, odpowiem.


Zbigniew Wodecki jako dziecko... Jakieś grzeszki na sumieniu?


Od cholery mam grzeszków... aż strach powiedzieć! 

Pamiętam, jak pierwszy raz uderzyłem, pierwszy raz ukradłem... Ale uważam, że to na swój sposób urocze. Wychodzę z założenia, że ten, kto nie zrobi tego w odpowiednim czasie, zrobi to jako człowiek dorosły. Lepiej jednak grzeszyć dzieckiem będąc, bo później grożą wysokie kary, o ile go złapią oczywiście (śmiech).


Co Pan ukradł?



Ocena internautów 5 (2 głosy) Komentarzy: 5 Więcej >
Copyright 2011 - 2017 Zaszafie.pl