TWÓRCZOSC
INFORMACJE
Naszą witrynę przegląda teraz 19 gości
| Tomik prozy |
|
|
| Autor: Andrzej Marek Kamiński |
|
Strona 1 z 7 (pisownia oryginalna dzieła zachowana)Z listu do Redakcji: (...) "Rozmyślam o publikacji małego, dość wesołego zbiorku z opowiadaniami i rozważaniami o płci pięknej. Wspomnę, że nie zawiera treści on charakterze szowinistycznym. (...) Pozdrawiam. " Wstęp Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy, Ten skromny zbiór opowiadań i rozważań na temat płci pięknej jest efektem moich osobistych przeżyć i przemyśleń. Tylko w przypadku opowiadania pt.? Małżeństwo dla krewnych i znajomych? jest inaczej. Zawiera ono historię miłosną zupełnie nieznanego mi mężczyzny. Impulsem do napisania pierwszego tekstu o jakiejś osobie płci pięknej była moja nieszczęśliwa miłość do uroczej, naturalnej mulatki o imieniu Julia. Ona niestety nie podzielała moich uczuć. Jednakże dała mi bodziec do napisania tego rodzaju utworu.
Istotną rolę w powstawaniu następnych tekstów o płci pięknej odegrały dziewczyny. No, chłopcy także, ale w zdecydowanie mniejszym stopniu. Panie prosiły, abym pisał coś o nich nie rzadko bez możliwości publikacji, a co najważniejsze do-starczały mi inspiracji do tworzenia tego rodzaju dzieł. Jeden spośród tekstów ukazał się wcześniej w Pressmacu, a kilka innych na stronie internetowej magazynu literackiego Cegła w dziale proza. Większość utworów, które zawiera tomik nigdy wcześniej nie ujrzały światła dziennego. Wydarzenia, w których brałem udział i zarejestrowałem piórem miały miejsce w latach 2001-2008. Wszystkie poza jednym rozegrały się w Warszawie. Zapraszam do lektury mojego skromnego zbiorku.
Żywe dzieło sztuki Dziewczyna lub młoda kobieta jest istotą ludzką, a poza tym również dziełem sztuki, które nie jest zbyt trwałe tak jak i piękno kwiatów. Jako jedyne dzieło sztuki potrafi mówić. A to między innymi, bardzo podwyższa jej wartość. Jeszcze większa wartość z umiejętności mówienia wynika, gdy ma ładny głos.
Spojrzenie miłej i urodziwej dziewczyny stanowi ukojenie dla ducha estety, a towarzyszący temu przyjemnie brzmiący głos jest tego dopełnieniem. Żywe dzieła sztuki zwane kobietami upiększają się w bardziej lub mniej efektywny sposób. Upięk-szanie ciała jest w rzeczy samej sztuką, gdyż dobranie i rozmieszczenie kolorów oraz różnych ozdob-nych elementów jak np. kolczyków nie zawsze daje pozytywny efekt. Gdy twarz zostanie pomalowa-na w niezbyt dobrany sposób, a biżuteria będzie tandetna to wtedy powstanie kicz zamiast dzieła. Nieprawidłowo pomalowana dziewczyna wydaje się brzydsza niż w rzeczywistości. Poza ładną i zadbaną twarzą przyjemnie jest też podziwiać figurę i poszczególne pomniejsze ele-menty ciała jak np. kształt rąk i palców, stopy, uszy. Istotną rolę przy zdobieniu ciała odgrywają także odzież i obuwie. Dobrze jest, gdy ubranie uwypu-kla ładne kształty, a buty podkreślają ładny zarys stopy. Przykładowym żywym dziełem sztuki pracującym w tej samej restauracji, co ja jest Paulina, którą nazywam Gwiazdą. Jest niewysoka, lecz nadrabia ładną twarzą i zgrabną figurą. Ma farbowane blond włosy, śliczne usta i zgrabnie zbudowany nos, a także piękny biust o średniej wielkości. Lubię, gdy obdarza mnie swoim słodkim spojrzeniem oraz ładnie brzmiącym głosem. Ma to miejsce szczególnie wtedy, gdy smażę frytki i kartofle, a ta miła dziewczyna odbiera je. Niestety nie mogę jej pokazać, ponieważ nie zgodziła się na publikację swojego zdjęcia. Sen z Najouą w tle
Zanim poszedłem spać obejrzałem na www.teledyski.onet.pl teledysk Gabriel, którego wykonawcą była urocza Francuzka Najoua. Trzy razy odtwarzałem ten teledysk. Po położeniu się do łóżka zapadłem w błogi sen, w którym widziałem identyczną akcję, która miała miejsce w teledysku. Nie byłem biernym obserwatorem zachodzących zdarzeń, lecz jednym z bohaterów. Mianowicie odgrywałem rolę anioła Gabriela. W tej postaci miałem telepatyczny sen, w którym widziałem Najouę zbliżającą się do miejsca mojego pobytu. Idąc przez szeroki, zielony las śpiewała piosenkę o mnie. Czasami odpoczywała nad jakimiś bajorami, wokół których rozpościerały się gęste lasy. Jej głos wydawał mi się ładny, a ona atrakcyjna fizycznie. Czułem po prostu przenikającą słodycz w jej głosie. Podczas wędrówki zdawało się jej, że widzi mnie w lesie w towarzystwie innych aniołów, a nawet, że sama jest aniołem. Niebawem dotarła do ogołoconego z wszelkiego wyposażenia budynku sakralnego niewiadomego pochodzenia, w którym pozostał jedynie posąg siedzącego anioła Gabriela. Gdy doszła do mnie pocałowała mnie w usta, a ja zbudziłem się z kamiennego snu i stałem się żywym człowiekiem. Pocałunek jej delikatnych, aksamitnych ust wywołał we mnie uczucie przyjemnego, ciepłego dreszczu. Kilka minut później zajęła moje miejsce na cokole i stała się kamienną figurą przedstawiającą anioła. Obudziłem się w momencie, gdy wyszedłem z budynku sakralnego. Sen ten pozostanie na długo w mojej pamięci. Moja nieszczęśliwa miłość
Pewnego dnia, gdy pojawiłem się w restauracji, ujrzałem w kuchni nowozatrudnioną uroczą brunetkę o mocno ciemnobrązowych oczach z lekko, naturalnie przyciemnioną skórą. Przywitałem się z kolegami i z tą uroczą brunetką, która była przez godzinę jedyną kobietą w kuchni. Gdy się z nią witałem chwyciłem delikatnie, lecz zdecydowanie jej dłoń i pocałowałem. Poczułem wtedy przyjemny, delikatny i aromatyczny smak jej skóry. W kuchni spędziłem około godzinę. Wtedy to obsługując grill lub garnirując bułki nie mogłem odwrócić wzroku. Tak byłem zafascynowany jej urodą. Miała ciepłe i sympatyczne spojrzenie. Była w tym miejscu, jak jakiejś mitologicznej nimfy objawienie. Wydarzenie to miało miejsce nie w jakiejś bajce, lecz w codziennej rzeczywistości, w której pojawienie się tej dziewczyny uczyniło tą rzeczywistość bardziej kolorową. Następnego dnia, gdy znowu wszedłem do kuchni, pogłaskałem jedynie jej dłoń, ponieważ wtedy bardziej się wstydziłem. Prawie natychmiast postawiono mnie przy frytkownicy i do końca dnia smażyłem frytki. Tego samego dnia przeszkolono uroczą Julię do obsługi kasy. Smażąc frytki podziwiałem jej wdzięki i czasami rozmawiałem z nią, gdy podchodziła. Innego dnia, gdy zdarzyła się sposobność bycia z Julią sam na sam, a miało to miejsce na korytarzu, podczas jej przerwy, wręczyłem jej esej na jej temat, który napisałem wyłącznie dla niej. Odezwała się wtedy obrażonym tonem pytając: ?Co to za kartki?!?. Powiedziałem: ?To tajemnica. Dowiesz się, kiedy przeczytasz?. Gdy skończyła się jej przerwa, w momencie, gdy spotkałem się z nią przy frytkownicy powiedziała: ?Obrażę się na ciebie! Jesteś beznadziejny! Nie będę tego czytała!?. Pogładziłem wtedy jej rączkę powyżej łokcia lekko się do niej przytulając i zapytałem: Dlaczego??. Poszła, nie odpowiedziała. Dziewczyna popracowała miesiąc, gdyż przyszła jedynie do pracy na czas wakacji. Od października tego roku rozpocznie studia dzienne na pierwszym roku ekonomii. Jeśli dobrze pamiętam, będzie studiowała na Uniwersytecie Warszawskim. Nie udało mi się spełnić mojego pragnienia posiadania kobiety o oryginalnej południowej urodzie. Odrzucając mnie dała mi natchnienie do napisania tego skromnego dzieła. Tą historię opowiedziałem kilku koleżankom z pracy, nie mówiąc, o którą dziewczynę chodzi, lecz i tak szybko się zorientowały. Powiedziały, że na pewno przeczytałyby, gdyby ktoś wręczyłby im jakiś esej. Niektórym nawet by się to podobało. Dzięki koleżankom szybko odeszło moje uczucie smutku związane z niemożnością zdobycia o dziesięć lat młodszej dziewczyny o południowej urodzie. |

