zziębnięty wiatr wesoło tańczył obertasa
pod spódnicami
i grzał nerwowe ręce przy ogniskach
owinięty szalem dymu pędził w niebo
gładząc klucze żurawi
w gardłach maszyn dławiły się piosenki
pieczone kartofle pękając w palcach
drażniły nozdrza prosząc o sól
ostre języki wycinały pieprzne dowcipy
na pniu dnia
na łąkach babie lato oplątało owoc słońca
rzeka biegła wezbraną ręką umyć i napoić
aby dobrze zasadzić na jutrzejszy urodzaj
spiesznie bo od wschodu płynęła melodia
rubasznej jajecznicy na bekonie z przytupem
krwistego grzańca
{jcomments on}
Please wait...