Znad Wisły blond dziewoja hoża
Ciach! Ząbkami jak ostrzem noża
Pozbawia junaków męskości,
Gdy w krasie swej bladej nagości
Do dziewiczego jej zakradają się łoża.
Raz Zochnie nieśmiałej z Limanowej
Uroiło się w główce płowej,
Że jest siódmym wcieleniem Elvisa,
Więc choć innym to całkiem (prawdę mówiąc) zwisa -
"Love Me Tender" basem zawodzi w tonacji mollowej ta Zochna z Limanowej.
Kucharka jedna (całkiem jeszcze niczego)
Wstręt miała straszny do mięsa kurzego
Nie zdzierżę! Kurcze!
Łapią mnie skurcze!
- Się darła - zjadając papkę z selera naciowego.
Tu i ówdzie krągła niewiasta z Brzegu
Lubiła poswawolić, lecz tylko na śniegu.
Już całkiem za młodu
W wielkie sople lodu
Zmieniała kochankom to i owo, ustawiwszy ich wcześniej w szeregu.
Konstanty pewien, co specyficzną cieszył się sławą,
U różnych pań konno bywał a to w Łodzi, a to pod Warszawą,
Chwalił się, że wraz z koniem są herbu Wieniawa.
A damy biły mu namiętnie brawa
Gdyż dysponował wspaniałą buławą.
Please wait...