TO PO STOS PSOT – SOPOT. Z palindromami na Wybrzeżu
1. Dzieci lubią palindromy
Wiele palindromów zawiera treści interesujące dzieci. Palindromy wyrabiają u najmłodszych spostrzegawczość, dają też możliwość nietypowej zabawy. W każdym z nas jest trochę przekory, chcemy czasem coś zrobić nie tak, jak to jest nakazane. To bardzo dobrze, jeśli powstrzymujemy się od robienia szkodliwych głupstw. Dobrze jest jednak czasem pokazać coś na opak, jeśli jest to zupełnie nieszkodliwe. Zależnie od wieku i umiejętności ktoś pokaże, że potrafi chodzić na rękach albo wyłowi z dna jeziora jakiś przedmiot, albo ułoży proste zdanie do czytania wprost i wspak.
Od samego początku pisałem część palindromów z myślą o dzieciach i młodzieży. Od maja 2006 roku w „Angorce”, dodatku do tygodnika „Angora”, ukazało się ponad 150 „kącików palindromowych”, ostatnio takie zbiorki dla dzieci ukazują się w „Płomyczku”. Spotykałem się też wiele razy z uczniami szkół podstawowych i gimnazjów. Nie będę pisał o spotkaniach warszawskich. Mieszkam w Warszawie i to jest dla mnie łatwe, ale też i przygoda jest wtedy mniejsza. Wymienię mile wspominane spotkania w takich miejscowościach jak: Zielonka (22.01.2007, był tam też konkurs rysunków ilustrujących palindromy), Ostrów Mazowiecka (15.11.2010), Żyrardów (28.04.2011) oraz Słupia Wielka (8.06.2011).
Największą jednak frajdę sprawiła mi, a mam nadzieję, że i dzieciakom, dr Agata Hofman, którą poznałem wcześniej na Konferencji Polskiego Towarzystwa Badania Gier w Poznaniu. Zorganizowała ona w 2009 roku w Dniu Dziecka ogromną imprezę na Uniwersytecie Gdańskim. Na Wydziale Nauk Społecznych odbył się Ogólnopolski Zjazd Młodych Naukowców. Przyjęto zasadę – połowa wykładowców to profesorowie albo inne wybitne osoby, a druga połowa to dzieci – uczniowie szkół podstawowych. Długo myślałem, jak zainteresować wykładem małe dzieci. Kiedy sala na 400 miejsc zaczęła się przepełniać, pojawili się pracownicy, którzy przemieścili ściankę dzielącą i połączyli dwie sale – teraz było już 600 miejsc! Gwar ucichł w czasie wykładu, a dzieciaki prawidłowo reagowały na rzucony na duży ekran tekst. To było niesamowite! Pora na przytoczenie kilku palindromów. Pierwszy uświadamia nam, że kotka musi w życiu mieć kota, drugi to porównanie rozmiarów orki i norki, a trzeci zawiera odpowiedź, co należy się Łajce, pierwszemu psu w kosmosie:
a kto kota ma – to kotka
orki makro – norka mikro
Łajce psi specjał!
Na wykładzie znalazł się czas na szkołę układania palindromów, oto fragment. Szukamy słowa, które czytane wspak jest częścią innego słowa. Takim słowem jest „ładny”, wraz ze wspakiem daje to zaczyn palindromu: ładny yndał
Widać, że dodanie jednej litery prowadzi do poprawnego krótkiego palindromu:
ładny dyndał
Jeśli jeszcze spytamy, jak długo (ile?) i kto dyndał (np. Roman), dostajemy rozszerzone, śmieszne i rozbrajające pytanie:
ile Roman ładny dyndał na moreli?
Powiodła się też próba odpowiadania na pytania: żarówy mamy – ile mamy żarów? Odpowiedzieć trzeba palindromem:
żarówy mamy – wór aż!
Komu dać dużo lamp? Czyli – moc lamp komu?
moc lamp malcom!
Zaginarki mam, i co jeszcze?
zaginarki mam i kran, i gaz
Dno bada... no kto to dno bada?
dno bada Bond
Po wspaniale przyjętym wykładzie narodził się pomysł napisania dla dzieci książki o palindromach i innych zabawach słowami. Pomysł tym bardziej uzasadniony, że już miałem napisaną monografię o palindromach erotycznych „Aga naga” (imię Pani Agaty w tytule to oczywiście przypadek), a gdzie erotyka, tam mogą pojawić się przecież dzieci. I tak powstała książka „A kilku tu klika”. Książka dla dzieci w wieku od lat dziewięciu do dziewięćdziesięciu dziewięciu. Jedyna taka książka w naszej literaturze.
Przerwijmy opowiadanie jakąś większą porcją palindromów. Dzieci bardzo lubią zwierzęta, niech więc one będą wiodącym tematem:
i wabi wół ów, i bawi
wół skarb – brak słów
a krasula, Alu, sarka
o, na ryby to koty by rano
ile myto koty Meli?
wór u cokoliku tam – a tu kilo kocurów
a to krosno psa ma sponsor kota
ej, Oli kot ten co noc netto kilo je
z Ulm oto kanapa da pana kotom luz
kobyły mi myły bok
jeż leje lwa – paw leje lżej
a w las – po mopsa, lwa
ale hipopotam – a to pop i Hela
ino gnam jak kajman goni
ej, żyrafa „Gafa” ryż je
Zulusa lama ma lasu luz
ej, u kur mops pomrukuje
portki, Fafik, trop
jutro paki. Fafik – aportuj!
o, tu konie ino kuto
a mi kret „Eter” kima
w łóżku żaby, ryba, żuk, żółw
napływ żab – aż wył pan!
ej, Ulu, mysz symuluje
jeży wiele i wyżej
komarów wór – amok
Aram okłamał komara
Ada bąki piką bada
sok – atak os!
kosmos os – osom sok!
soda Jana na jad os?
Ada, gzów wóz gada?
jada gil owada? Woli? Gadaj!
leci bażant na żabi cel
W Gdańsku miałem potem wykłady w dniach 4–5 lutego 2011 Najpierw dla dzieci, potem dla kolegów elektroników na Politechnice. A na kolejny Dzień Dziecka znów poproszono, żebym pojechał. Próbowaliśmy znaleźć sponsora, aby co najmniej sto książek „A kilku tu klika” rozdać dzieciakom. Potrzebna suma mniejsza niż tysiąc złotych znalazła się jednak dopiero w kieszeniach Pani Agaty i mojej. Wykład w 2010 roku wspominam szczególnie. Poznałem wtedy osobiście Scotta Parazyńskiego, amerykańskiego astronautę o polskich korzeniach. Nie tylko był on w kosmosie pięć razy, ale ponadto zdobył Mont Everest! To człowiek niezwykle skromny, mający ogromne poczucie humoru. Tłumaczyliśmy mu palindromy, a on, nie znając polskiego, ogarniał błyskawicznie wzrokiem symetrię liter i śmiał się głośno. Obiecał w żartach, że nauczy się języka swych przodków.
Pamiętam też zabawną sytuację po moim wykładzie. Podpisywałem rozdawane książki, zrobił się mały rozgardiasz, a czas naglił i już jakaś młoda pani zaczynała swój wykład. Dla opanowania sytuacji musiałem na chwilę zdobyć mikrofon. Po próbie wyjaśnienia zabrałem jej z rąk ten mikrofon. Uczyniłem to niemal na siłę i wkrótce z powrotem go oddałem. Nie zdawałem sobie sprawy, jak niebezpieczny był ten krótki kontakt. Tą miłą drobną panią byłą Iwona Guzowska, mistrzyni świata w boksie.
Przerwijmy po raz drugi opowiadanie, bo następne palindromy o zwierzętach domagają się pokazania:
a mały boks kobyła ma
adres kobyły były bokser da
umył solo Kąkol osły mu
i kat płatał ptaki
i karana na rzece z rana na raki?
o to i kraba ma bar „Kioto”?
a z Okinawy na tany Wani koza?
a tu mam odę do mamuta
metrażowo sum musowo żartem
ale zagaja gazela
Iza, ładna panda łazi
Ani panda zad napina
może jazz i pizza jeżom?
a spili zduna, zanudzili psa
As Pędrak okazał płaza, kokardę, psa
ej, Ela, spięty Zorro Zytę i psa leje
ona da i w opas psa – powiadano
ja sam pytam: „A kto kotka ma? Typ Masaj?”
a kto kąpał łapą kotka?
a to kpina – NIP kota?
i buli, kto kotki lubi
mer kotka da – a da kto krem?
NIP krów – wór kpin
Ada, jawor krowa jada
Jula, makaka maluj!
i wożę makaka mężowi
Juda gza ma? Zgaduj!
co ma mrukliwy cywil? Kur ma moc
wół syty słów?
muł tutaj – a tu tłum
no tak. Ino kładka – jak dał koni Katon
oto nasi po wór bobrów – opisano to
Opisane tu spotkania odbywają się teraz już nie tylko w Gdańsku i nie tylko w Dniu Dziecka. Istnieją Uniwersytety Dziecięce, powstała Polska Akademia Dzieci, wykłady mają tu wybitni specjaliści, znane osoby oraz... dzieci. Kolejny wykład miałem 9.06.2011 w Poznaniu. Imprezy są niekomercyjne, wykłada się bez honorarium, pomagają woluntariusze – studentki i studenci. I wszyscy sobie radzą, są zadowoleni, choć sponsorowanie wydawnictw na pewno by się przydało. Na koniec tej części przytoczmy jeszcze kilka palindromów. Oto dowiadujemy się, dlaczego raki bywają czerwone:
ej, Ula ma karmin i nim raka maluje
Czy w czasie gonitwy za zwierzyną nie pomylił się dzielny Zorro?
tu go, kota łapał Zorro. Złapał, a to kogut
Czy wespół w zespół można się nawzajem wyżywić?
kurki wyżywi kruk
a kruki wyżywi kurka!
Kończymy rymowanką, która tak jak abecadło zaczyna się na literę „A”. Taka sama litera jest na końcu, i od końca proponuję to przeczytać.
A klan sarka
na kram Arka,
a kramarka
na krasnalka
2. Palindromy z elektroniką
Coroczna Krajowa Konferencja Elektroniki już po raz dziesiąty odbyła się nad morzem. Ostatnio odbywa się ona regularnie w Darłówku. Dojazd z Warszawy dla kogoś podróżującego koleją to nie lada problem. Bywało, że robiłem sobie przerwę w podroży na zwiedzanie Gdańska. Teraz do Gdańska jedzie się tak wolno, że musiałem zmienić trasę i jeżdżę przez Poznań, z noclegiem w Stargardzie Szczecińskim. Moi koledzy elektronicy są pracowici, główne obrady zaczynają się rano w niedzielę. Ale nawet ludzie tak pochłonięci pracą znajdują wieczorem czas na relaks, na ognisko, szanty, no i na palindromy. Na zakończenie jeszcze kilka takich utworów. Nie będą one jednak związane z elektroniką, lecz z morzem, okrętami, Trójmiastem, Darłówkiem:
o, na kei cud ów – do babek kebab. Od wód uciekano!
i naga na kei z dala dziekana gani
ule Hani na Helu?
tam, Luizo, wodą dowozi ul mat
a Balaton to post – Sopot, no, ta laba!
ej, Ela z Sopotu to poszaleje
a Kira z Sopotu to po Szarika?
ma tuz Roman atol. Flota na morzu tam
Rom i tuz Roman na morzu Timor
a na morzu melodia „Idole muz Romana”
Ada bez Romana morze bada?
mata masoni wołali. Lila łowi, no sama tam!
molo Jolom!
soda w lakier! A na rei kalwados!
Anglika na kil gna
matnia – kajuta. Tu ja – Kain tam
mata zęza tam?
o, tym zęzę zmyto
a tu jakby z szyb kajuta
a tu jak? Co noc kajuta?
a ile ma tam bab mat – Amelia?
ma tuz Roman faksy – tabu: „Batyskaf na morzu tam”
Julu, na katamaran! Aram – atak anuluj!
Ada Belga żagle bada
Noe Laga ma galeon?
OK! Namierzono z rei manko
as pomierzy z rei mopsa?
o, na rei lilie rano?
na pakę na kei coś ocieka – nęka pan
o, na rekiny Nike rano?
Zula łowi kraba za bark i woła – luz!
me muszelki w ćwikle z sumem
ot, i poker otwierany. Na rei wtorek opito
z ulicy tak wół radzi: „z Darłówka tyci luz!”
Jeszcze wierszyk. W całości jest palindromem:
farsa – luz Romana,
fagot – syp ułana.
A na łupy – sto gaf.
A na morzu las raf.
Komuś, komu nie spodobały się palindromy, dam dobrą radę, wykorzystując nazwę jednej z dzielnic Gdańska:
Wrzeszcz!
{jcomments on}
Please wait...