|
Autor: Katarzyna Pater
|
Nietzsche zjadł śniadanie. Zszedł. Był przymrozek. PKP pokryło się raz, dwa, trzy nalotem księżyciowo-kierowym. Po co mi ta poduszka? Tego ja nie wiem. Przyszły panie, posprzątać bardzo kolorowymi miotłami.
– Panie zrobią nam z życia zaczarowany ogród. Pewnie się napiły fantasmagorii i cieszą się.
|
|
Autor: katarzyna pater
|
|
– Dagonio! Wbacz mu brak ochoty. Zden jest przecież jakiś klepsydrowy. Nie mogę go bronić, mówiąc, że szuka dziury w całym, bo… – Przestań! – krzyknęła kobieta lekkich obyczajów, krzywiąc już nawet niewulgarne usta. – Chwila, jestem u siebie.
|
|
Autor: Katarzyna Pater
|
|
Wróciłam do domu późnym wieczorem, około 22.00. Przywiózł mnie znajomy. Otworzył bramę wjazdową. Wbiegłam na górę ugasić pragnienie i zmyć ciężki makijaż. Było upalnie, masywnie i parno.
|
|
Autor: Katarzyna Pater
|
|
– Czy liczba 5 to dobry moment, żeby pokosztować, a się nie przejeść? – zapytała Lolka. Ależ królowo nasza Światłoćmiąca (chyba cygaro, roześmiała się Bożena i przerzuciła włosy na tył). Lalka się rozpłakała, odział PKP zaczynał pustkowieć.
|
|
Autor: Jerzy Pustuła
|
|
Natalia zwolniła na chwilę, popatrzyła na ławkę okrytą cieniem wysokiego klonu i pozwoliła zawładnąć nad swoim ciałem niedługiej chwili odpoczynku. Upał w ostatnich dniach powoli zaczynał wszystkim dawać się we znaki. Park miejski, poza basenem, był teraz jedyną ostoją i miejscem, w którym chłód nie dał się jeszcze pożreć wyziewom palącego słońca.
|
|
Autor: Katarzyna Pater
|
Jola przeszła samą siebie. Też ugrzęzła na oddziale PKP. Odwiedzał ją strażak w czarnym, aksamitnym płaszczu. Przywoził jej z Dalekiego Wschodu błękitne, gumowe cudeńka do czarowania. Prądem przeszywał jej ciało i spływał deszczem po jej pergaminowych ramionach.
|
|
Autor: Jola Pokrywka
|
|
Wprawnym ruchem czterokątne opale – jeden, potem drugi – lądują na półce, byle gdzie. Ruchem już całkiem niewprawnym, niecierpliwie – zapięcie na karku i sznurek podobnych, mlecznych w środku, a szklistych po brzegach – leży obok tamtych.
|
|
Autor: Katarzyna Pater
|
|
– A to ch…! – krzyknęła w myślach Kaśka. Straszy mi psa i wyzywa go od kundli, mówiąc, że to nie pies.
– Pan też jesteś kundel! – wykrzykiwała Kaśka, grożąc bydlakowi pięścią. Najchętniej obezwładniłaby go kwiatem pieprzowym.
|
|
Autor: Katarzyna Pater
|
|
Bożena nie lubiła prezerwatyw zmieszanych z atramentem, wszyscy o tym dobrze wiedzieli. Zanim jednak wypiła, przyszedł taternik Adam, zrobił białego misia z pianki po goleniu na czerwonej kurtce Ewki, wyprężył się niczym doktor nauk ścisłych i dodał: „nareszcie biel jest na czerwieni”.
|
|
Autor: Jerzy Pustuła
|
|
Weronika odrywała się czasem, na chwilę, od promieniujących wrzątkiem naczyń stojących na kuchni gazowej i biegła do pokoiku Rafała, sprawdzić, co dzieje się z synkiem. Ten bawił się dzisiaj wyjątkowo spokojnie. Strażak Sam, ze swoim wozem bojowym, skupiał na sobie całą jego uwagę.
|
|
|
|
|
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 następna > ostatnia >>
|
|
Strona 1 z 6 |