|
Autor: Anna Paciorek
|
|
Chciałam zacząć tę opowieść od słów „dawno, dawno temu…”, ale zrozumiałam, że czas nie ma tu istotnego znaczenia – jak przy każdej sprawie, która jest uniwersalna i ponadczasowa, a więc tak samo ważna, mądra i aktualna w każdym momencie. Nie będzie to więc opowieść o czasie. Zapytacie więc, o czym będzie? Otóż chciałabym Wam opowiedzieć o tym, że coś uniwersalnego trwa bez czasu, przyjmując niekiedy jakąś konkretną formę, na przykład kształt opowieści, leśnego zwierzątka, starego drzewa o chropowatym, poskręcanym pniu, snu albo dziecięcej wyliczanki.
|
|
Autor: Anna Paciorek
|
|
OPOWIEŚĆ PIERWSZA
Vidi obudził się na niewielkiej leśnej polanie. Leżał na miękkim mchu, więc było mu bardzo wygodnie. Ogrzewały go delikatne promienie letniego słońca, ześlizgujące się wesoło z listków rozłożystego klonu, pod którym miał posłanie, więc było mu również ciepło i bardzo przyjemnie. Przeciągnął się, jak zawsze tuż po przebudzeniu. Uwielbiał się przeciągać. Ale o przeciąganiu będzie inna opowieść…kiedy indziej.
|
|
Autor: Barbara Niedźwiedzka
|
|
Na dworze hulał mroźny wiatr. Antoś oglądał film o Antarktydzie, gdy nagle ktoś dotknął jego ramienia. Gwałtownie odwrócił się i zobaczył postać dziewczynki ubraną w białą koronkową sukienkę, ażurowy berecik w srebrzące się gwiazdki i białe atłasowe pantofelki.
|
|
Autor: Er-Ka
|
Kiedy wreszcie po kilkudziesięciu minutach powitania pełnego fałszywych uśmiechów, jeszcze bardziej fałszywych komplementów, ukłonów, całowania rąk i innych, równie uprzejmych co przesiąkniętych kłamstwem poczynań wiedźma znalazła się w swojej komnacie na zamku króla Wścieklisława – rozejrzała się zaciekawiona dookoła, a potem westchnęła głęboko i przekręciła w zamku za sobą ogromny, mosiężny klucz. Została sama.
|
|
|
|
|
<< pierwsza < poprzednia 1 2 następna > ostatnia >>
|
|
Strona 1 z 2 |