TWÓRCZOSC
INFORMACJE

SUBSKRYPCJA

Naszą witrynę przegląda teraz 27 gości i 5 użytkowników 
Sabinka w krainie smoków PDF Drukuj
Autor: Barbara Niedźwiedzka   

 

 

Pewnego dnia, a był to sam środek lipca, na dworze szalał wiatr. Gałęzie drzew uginały się pod jego podmuchami. Sabinka nie mogła się bawić w ogrodzie ani spacerować po parku. Jednak wcale się nie nudziła. Czytała bajkę o zionących ogniem smokach OGNIKACH i WIELKOSMOKACH, które szczyciły się ogromną siłą.


Nadszedł moment, że drogi obu szczepów WIELKOSMOKÓW i OGNIKÓW rozeszły się. Wówczas WIELKOSMOKI zamieszkały w zamku na wzgórzu ZŁOTORÓG i weszły w posiadanie złotej korony królewny Dany. Stały się również - a rzadka to gratka - sprzymierzeńcami potężnego ORKA.
W niedługim czasie do smoków OGNIKÓW z leśnej krainy uśmiechnęło się szczęście. WIELKOSMOKI ogłosiły wyścigi w cudacznych pojazdach po złotą koronę królewny.
Zaraz więc, wśród mieszkańców zielonej krainy rozległy się szepty:
? Czy to możliwe? Czy naprawdę nie ma w tym żadnego podstępu?
Dziewczynka zastanowiła się chwilę.
? To prawda ? szepnęła do siebie. ?  Dlaczego nagrodą ma być korona królewny, skoro jest tak strzeżona przez olbrzymie smoki? Dlaczego chcą się jej pozbyć?
Sabinka odłożyła książkę i zamknęła oczy. Wiatr z olbrzymią siłą uderzył w okno. Szyby zadrżały, a krople deszczu mocno bębniły o parapet. Chwilę potem rozpętała się burza.
? Cześć! ? usłyszała nagle zdyszanego, ziejącego ogniem stwora, który łopotał w szybę ogromnym ogonem. ? Nie bój się! Mam na imię Sam? nie skrzywdzę cię. Czy mogłabyś pomóc nam OGNIKOM odzyskać koronę królewny DANY?
? Dlaczego ja? ? spytała mała Sabinka.
? Bo lubisz bajki!!! A w bajkach wszystko jest możliwe ? syknął SMOK.
? Nie mogę wyjść na dwór, bo wieje wiatr. ? wytłumaczyła mu dziewczynka.
? Błagam!!! Pomóż nam!!! ? poprosił raz jeszcze.
Po krótkim namyśle dziewczynka zgodziła się. Wtedy SMOK chwycił ją w ogromne pazury i powlókł do królestwa leśnej krainy zamieszkałą przez leśne stwory. Usiedli pod smoczą skałą i zmrużyli oczy po trudach podróży.
Nazajutrz, ledwie słońce wstało, mieszkańcy lasu przystąpili do budowy pojazdów. Każdy z nich miał własny pomysł na cudaczną machinę. ORK przyniósł stary zardzewiały dzban. Trzeba przyznać, że co, jak co, ale on potrafi budować różne pojazdy. ORZEŁ - kryształowy spodek, olbrzym TROLL stary namiot, a zielony, porywczy GOBLIN siedział w starym wraku wielkiego statku i wymachiwał zardzewiałym mieczem, by wzbudzić respekt wśród mieszkańców krainy. Tylko ENT z dziesięcioma palcami u jednej ręki i ośmioma u nóg, podrapał się po głowie i zamruczał pod nosem, jakby chciał przed czymś ostrzec przyjaciół.
? Dzień dobry ? przywitała się dziewczynka. ? Mam na imię Sabinka.
ENT schylił się do powitania, posyłając najpiękniejszy uśmiech. Po chwili rzekł:
? Mam nadzieję, że pomożesz nam odzyskać koronę królewny. Z góry bardzo dziękuję w imieniu swoim i mieszkańców leśnego plemienia.
? No właśnie, właśnie! ? wtrącił zielony stwór GOBLIN. ? Razem na pewno ją odzyskamy. A poza tym korona zawsze należała do OGNIKÓW. Musi być na tym świecie jakaś sprawiedliwość! Czyż nie?! I machnął z całej siły zardzewiałym mieczem, by udowodnić Sabince, chęć walki z wielkimi smokami.
? To prawda ? przytaknął szybko Sam. ? Jeśli wygramy zawody, korona znów powróci do naszego szczepu.
Wtem przybiegł zziajany wielki NIETOPERZ. Niki - bo tak ma na imię - mieszka w wielkiej grocie nieopodal starego dębu. Niestety nie fruwa, bo jest za ciężki? Tak wszystkim powiedział! Sam i Sabinka bardzo się zmartwili tym faktem.
? I co teraz?! Co z nim będzie? ? zastanowiła się.
W końcu doszli do wniosku, że nie ma znaczenia, kto, czym poleci. Może nawet iść! Ważne, by wspólnymi siłami odzyskać złotą koronę.
Minęło kilka godzin. Zawodnicy wsiedli do cudacznych pojazdów i udali się do zamku. Wielki ORK ? odwieczny wróg ludzi, szepnął do zardzewiałego dzbanka: ?Tylko bez numerów! Muszę mieć tę koronę! I ani mru, mru!?
Nazajutrz słońce świeciło letnim blaskiem, a niebo było błękitne. Wtedy najstarszy WIELKOSMOK z wieży zamku przemówił do zawodników:
? My mamy dobre serca. I dlatego zwycięzcę nagrodzimy koroną.
? No właśnie, właśnie... ? przytaknął chytrze ORK. ? To, że macie dobre serca przekonałem się na własnej skórze.
? Też coś! ? oburzył się Sam i machnął ogonem ze złości. ? Pochlebca się znalazł!
? Zwycięzcę nagrodzimy godnie ? powtórzył wielki smok.
I wtedy według rozkazu przywódcy wielkich smoków, trzydziestu trębaczy zatrąbiło na znak, że oto rozpoczęły się zawody. Ruszyli więc, pełni zapału i nadzieją w sercu po złotą koronę. Polecieli w cudacznych maszynach trasą wiodącą od zamku ZŁOTORÓG przez leśną krainę, grotę nietoperzy, łąkę i stary most który, jak się później okazało, sprawił niektórym zawodnikom nie lada kłopot. Ale o tym na razie sza!!!
Sabinka obejrzała się.
? Popatrz, NIETOPERZ zasnął! ? zdenerwowała się. ? Co my teraz zrobimy?
Sam machnął ogonem. Ziemia zadrżała, a kępy trawy ugięły się pod jego ciężarem.
? Mam pewien pomysł ? powiedział Sam. I podszedł do NIETOPERZA łaskocząc go czule za uszkiem.
Wtedy stwór otworzył ślepia i położył się na grzbiet.
? Przestań, błagam! ? zachichotał. ? Mówię do ciebie! Już idę?Słyszysz?!
Sabinka usiadła na grzbiecie smoka. Obok nich biegł NIETOPERZ. Tak, jak pozostali mieszkańcy leśnej krainy, tak i on, pragnął za wszelką cenę pomóc OGNIKOM. Nie minęło pół godziny i nastąpiła pierwsza poważna awaria pojazdów.
? Popatrz! Statek GOBLINA zatrzymał się ? zauważyła dziewczynka. ? Ojej! A, tam dalej leży balon ENTA!... Jest w strzępach!
Leśny stwór ENT zaczął krzyczeć i podskakiwać. Miał nadzieję, że przyjaciele usłyszą jego wołanie i przyjdą mu z pomocą.
? Szybciej ? ponaglała Sabinka. ? Nie ma chwili do stracenia. Musimy wygrać te zawody!
A mimo to dziewczynka zmartwiła się, bo ani ona, ani NIETOPERZ, a nawet SMOK nie umieli pomóc ENTOWI.
Sam przyspieszył. Ogromny łomot wśród starych drzew, znów zwrócił ich uwagę. Spojrzeli w tamtą stronę i wtedy dostrzegli na gałęzi TROLLA. Wymachiwał grubym sznurem rozdartego namiotu:
? SOS!!! ? zawołał ochrypłym głosem.
? Przepraszam, ale śpieszymy się ? odezwał się SMOK. ? Może innym razem. Bardzo nam przykro! Cześć!
I wtedy TROLL usłyszał delikatny szum wysokiej, starej brzozy o dłuższych i krótszych ramionach:
? Nie smuć się, opowiem ci bajkę... Dawno, dawno temu za górami i lasami...
? I zieloną doliną... ? wtrącił. ? Nie cierpię bajek, słyszysz? Brr...Przestań!!!
Tymczasem z wieży zamku WIELKOSMOKI bacznie obserwowały przebieg zawodów. A największe zainteresowanie wśród uczestników wyścigu po koronę, wzbudził stwór NIETOPERZ.
? Ambitny! ? zaśmiał się głośno przywódca wielkich smoków.
? Oj, tak... ? przytaknął wesoło paź. I dyskretnie zasłonił paszczę ogonem.
Troje przyjaciół po wielkich trudach dotarło do groty. Przystanęli, by chwilę odsapnąć. Słońce przedzierało się przez gałęzie drzew, słychać było ptasie głosy, a wiewiórki przyglądały im się, zaciekawione. Wtedy, nad ich głowami przeleciał ORZEŁ w kryształowym spodku i ORK w zardzewiałym dzbanku. I gdyby nie skrzyp pojazdu i  małe czerwone oczy połyskujące z daleka, niczym rozżarzone węgielki, nikt by go nie poznał, bo wielka peleryna z kapturem na głowie, skutecznie zasłaniała jego olbrzymią sylwetkę.
? I, co?kłopoty, kłopoty?! ? zaśmiał się złośliwie ORK na widok dziewczynki, SMOKA i NIETOPERZA. W ręce trzymał topór i wymachiwał nim na prawo i lewo.
Uwaga ORKA wprawiła Sabinkę w złość:
? Nie mów do niego. Z pewnością coś kombinuje! ? szepnęła do Sama.

 



 
Głosy: / 19
SłabyNajlepszy 

Dodaj komentarz

Komentowanie jest dozwolone dla Gości. W polu 'Imię' możesz podać swój nick!

Kod antysapmowy
Odśwież