TWÓRCZOSC

DLA DZIECI

INFORMACJE

SUBSKRYPCJA

Naszą witrynę przegląda teraz 28 gości i 4 użytkowników 
Zabawa na sto dwa PDF Drukuj
Autor: Barbara Niedźwiedzka   

 

Rzecz działa się niedawno. W drodze do pięknego zakątka naszego kraju. Do Bieszczadów. Weszłam do autobusu. Większość osób w średnim wieku siedziała kręcąc się na fotelach. Tak na przykład, jak ja! Jedna z kobiet, dość głośno ponaglała kierowcę do ruszenia w nieznany zakątek Polski. Bo tak naprawdę tylko wyjazd kłębił się w ich umysłach. Tak mi się zdaje. Spojrzałam na starszą kobietę siedzącą przy oknie.

? Czy wolne? ? spytałam onieśmielona. 
Kobieta zaprzeczyła ruchem głowy. 
? Ojej! Zajęte! A to? 
- Nie proszę pani... Zajęte. 
Przeszłam autobus wzdłuż i...Nic! Wszyscy zaprzeczali ruchem głowy: Zajęte!!!
Gdzie jest wolne miejsce?!!! ? spytałam donośnym głosem.
Spojrzeli po sobie.
Do licha! ? pomyślałam ? wszystkie zajęte? To niemożliwe! A jednak... Dziwnie podekscytowana stałam z wielka torbą podróżną po środku autobusu i uśmiechałam się do wszystkich uczestników wycieczki. Nagle powiedziałam: ? To wszystko jest super ? i uśmiechnęłam się szeroko. Nie miałam więcej nic do powiedzenia poza tym uśmiechem. Skupiłam się nad pytaniem, czy aby różnorodność zachowań nie jest sednem sprawy i czy ludzkie słabości nie naruszają jakiejś równowagi.
Naraz pani Ula wstała z miejsca - siedziała tuż obok kierowcy ? i dziwnie podniesionym głosem, czerwona z podniecenia dowodziła, że taka sytuacja jest niemożliwa, a potem powiedziała... że miejsc w autobusie jest tyle, ile trzeba, i że dla wszystkich musi wystarczyć. A potem dodała: - Cholera! Jest tyle osób, ile miejsc w autobusie, pokazując uśmiech numer sześć? że tak powiem, czyli od ucha do ucha.
Zmieszałam się. Prawdę mówiąc potrafię patrzeć... Nawet liczyć! Miałam, jak na ironię dobrą matematyczkę w szkole (w podstawówce i średniaku, nawet wykłady na uniwerku z matematyki były na tyle ciekawe, bym zgromadziła trochę wiedzy z zakresu arytmetyki, nie mówiąc już o rachunku prawdopodobieństwa).
Obejrzałam się dookoła. Jak z tym miejscem? ? spytałam ponownie... W pokorze rzecz jasna.
Cisza...
Nic! 
Groch o ścianę.
Utkwiłam wzrok w siedzącej po prawej stronie przy oknie. Podeszłam bliżej.
- Czy tu jest wolne obok pani?
- Wolne ? odpowiedziała spokojnym głosem ? miała siedzieć pani Ania, ale poszła tam, do przodu usiąść. 
Patrzyła na mnie jakby miała wyrzuty sumienia. No bo przecież jeszcze przed chwilą stanowczo zaprzeczyła, że to oto miejsce jest zajęte!
Jak niewiele trzeba do szczęścia... pomyślałam i uśmiechnęłam się do starszej pani najpiękniej, jak tylko mogłam. Najwyraźniej same słowo: ?WOLNE? wywołało we mnie ogromną radość. Usiadłam, z wolna rozglądając się wokół. I wtedy coś mnie podkusiło, żeby powiedzieć: ? Chwała Bogu za wolne miejsce w autobusie!!! I podniosłam ręce do góry.
Śmiech rozległ się wokoło. Starsza pani uśmiechnęła się do mnie, ale nieznacznie.
Taki sobie uśmiech z wielką niewiadomą? troszkę z głupiego, troszkę z mądrego. 
? A teraz jedziemy w świat ? powiedziałam. 
Kiedy starsza pani tłumaczyła się z popełnionej gafy, udałam, że to nieistotne... nieważne. Kobieta zgarbiła się, zmarszczyła czoło i pochyliła głowę. Kąciki ust poszły ku dołowi. Aż wzięła głęboki oddech z tego ciężaru.

 

 

 

 
Głosy: / 13
SłabyNajlepszy 

Dodaj komentarz

Komentowanie jest dozwolone dla Gości. W polu 'Imię' możesz podać swój nick!

Kod antysapmowy
Odśwież