TWÓRCZOSC
INFORMACJE
Naszą witrynę przegląda teraz 22 gości
| Obiad fizyczny |
|
|
| Autor: Jerzy Pustuła |
|
Weronika odrywała się czasem, na chwilę, od promieniujących wrzątkiem naczyń stojących na kuchni gazowej i biegła do pokoiku Rafała, sprawdzić, co dzieje się z synkiem. Ten bawił się dzisiaj wyjątkowo spokojnie. Strażak Sam, ze swoim wozem bojowym, skupiał na sobie całą jego uwagę.
Czasem wzrok Weroniki mimowolnie kierował się też na zegar z kukułką, który swoimi wskazówkami jakby przyspieszał spacer do godziny, o której mąż codziennie przyjeżdżał z pracy. Mieszając zupę dużą drewnianą łyżką, poczuła się zmęczona i nie wiadomo dlaczego zatęskniła za powrotem do pracy w Urzędzie Miasta. Westchnęła głęboko, ponieważ była dopiero w połowie urlopu wychowawczego, a opieka nad synkiem była ich najwyżej usytuowanym priorytetem rodzinnym. Po chwili usłyszała szczęk zamka w drzwiach wejściowych.
– Jestem, mój skarbie! – zawołał mąż, zdejmując buty w korytarzu. Wszedł do kuchni i mocno przytulił żonę. Pieszczotliwie ucałował ją w policzek. – Bardzo cię kocham – szepnął. – Ja też cię kocham – Weronika przytuliła głowę do jego piersi – ale pozwól mi dokończyć przygotowanie obiadu. Samą miłością żyć się przecież nie da. – Kocham ciebie – mąż mówił, kierując się do okna – i kocham obiady domowe, które na pewno jedynie ty potrafisz przyrządzać tak znakomicie. Przez chwilę patrzył na zewnątrz i nad czymś się zastanawiał. – Zazdroszczę tym ludziom, którzy wymieniają rurociąg na naszej ulicy – odezwał się niespodziewanie – tym fizycznym pracownikom. Zrobią co do nich należy i mają spokój. Praca umysłowa jest strasznie wyczerpująca. Czasem nawet boli mnie głowa. – Och, mój mężu – Weronika mówiła w myślach – gdybyś tak choć raz potańczył przy przyrządzaniu domowego, fizycznego obiadu...
|

