|
Autor: Jola Pokrywka
|
|
Różany
Wiosna, taka dość późna, a może wczesne lato? Zieleń aż kipi, przelewa się z powierzchni do głębi. Między zielenią białe i herbaciane z dyskretnym oczekiwaniem, i purpurowe, aż krwiste boleśnie od pragnień. W południa grząskim cieple czas zawisł, oddech łapie z trudnością, lekkie powiewy wiatru znikąd donikąd muskają i drażnią. Mierzyć się chcą chełpliwie z czułością Twoich rąk. Wiatr, co on wie, próżniak, o czułości...
|
|
Autor: Jola Pokrywka
|
|
Żelazko sunie, do gładzi zmierzając. No, niemal samo! Te cuda techniki! Pilnować tylko, by hamowało w czas. Deska wszak to nie pole owsa, oba końce widać, nawet jakby kto taki mniej widzący. Ot, taki relaks. Wstyd się przyznać, kiedy inni uwijają się w robocie i w łańcuchach paradnych, i we włosiu anielskim.
|
|
Autor: Jola Pokrywka
|
|
Dobrze nie jest. Drogi jeszcze szmat albo i ze dwa szmaty, a autko niechętne jakieś. Jak chęci skądś nie nabierze, to i rowerzysta niezbyt śmiały wyprzedzi mnie bez wysiłku. Ki czort? Jak na pańszczyźnie robi! Gazu ma pod korek, może jaki niedobry ten gaz? Ciemno, dżdżysto, ponuro; zawracać żal, jechać dalej strach. Stanie toto bez sił i ducha w polu albo ostępie leśnym i co? Wilki podejdą, niedźwiedzie...
|
|
Autor: Jola Pokrywka
|
|
Nie może to być! Skąpa nasza firma po wielu personalno-kadrowych wygibasach wydumała spotkanie integracyjne. Należy się jak psu buda właściwie. Personel ów różnoraki w krótkim bądź co bądź czasie pojawiał się i znikał, i pojawiał się nowy, że teraz to wróżką trzeba być, by pocelować we właściwą personę, sprawę mając do załatwienia. No nie, przesadzam. Wystarczy przecież stopki poczytać i wszystko wiadomo. Trzeba tylko się troszkę podomyślać, od czego albo do czego te z obca brzmiące tytuły pod nazwiskiem. Z obca! z obca!; języków się trzeba uczyć, języków obcych, torby zaściankowe, to i z obca nie będzie.
|
|
Autor: Jola Pokrywka
|
Na parkingu pani stawia autko. Coś nie wyłazi, grzebie się, jak to pani. Torebeczka, okularki, kabeleczki od czegosik i inne takie niezbędne ponad wszelką wątpliwość.
|
|
Autor: Jola Pokrywka
|
|
- To z czego ta pała? - Z matmy - i cisza. - Z czego? - Z kartkówki – słowo drogie i jeszcze w reglamentacji. - A dokładniej? - tak po jednym i czegoś się kiedyś dowiem. - Z funkcji kwadratowych.
|
|
Autor: Jola Pokrywka
|
|
Wprawnym ruchem czterokątne opale – jeden, potem drugi – lądują na półce, byle gdzie. Ruchem już całkiem niewprawnym, niecierpliwie – zapięcie na karku i sznurek podobnych, mlecznych w środku, a szklistych po brzegach – leży obok tamtych.
|
|
|
|
|
|