TWÓRCZOSC

DLA DZIECI

INFORMACJE

SUBSKRYPCJA

Spedale don innocente 7 PDF Drukuj
Autor: Katarzyna Pater   

Nietzsche zjadł śniadanie. Zszedł. Był przymrozek. PKP pokryło się raz, dwa, trzy nalotem księżyciowo-kierowym. Po co mi ta poduszka? Tego ja nie wiem. Przyszły panie, posprzątać bardzo kolorowymi miotłami.

– Panie zrobią nam z życia zaczarowany ogród. Pewnie się napiły fantasmagorii i cieszą się.

 

– Najważniejsze w życiu są pieniądze, nie ma co głupio gadać – wyprostowawszy się przy zakładaniu stanika, rzuciła w kierunku ściany Bożena.

Maszyna ruszyła po towar. Przywieźli Mirona, Kubę (badzo mu chodziło o osobność), Plombę, Ażurka i Dodkę. Zrobiło się cieplej, choć to zima.
– Kuba W.?
– Czego? – odezwał się niczym drwal w lesie, polujący na kolejne drzewo.
– Jakim wozem jeździsz po wsi?
– BMW – wydarł się.
– BMW? – zaśmiała się. – Chyba taczkami po niezaoranym polu.

– Kasiu? – jakiś głos wydobywał się z kieszni Pana Ptaszka. Za dużo cię jest na uczelni. Profesorowie, artyści, doktorzy, docenci chcą płakać.

Nie zastanawiała się więc długo i kupiła fioletową perukę.

Jolu, czasem jesteś smutna, a ja Ci powiem, że to dobrze – dzięki temu sobie tworzysz…

– Bozie, ty bozie, jaki kochany dzidziuś, kochane nóżki... O! Zdjęcie pani synka!
– Tak, to zdjęcie syna, ale przedstawia małego Hitlera Wisi – Irenka nagle posmutniała i wykrzywiła. Fe!, usta. Nawet Faust by się pokrzywił. Perły szlifowane Anki przestały się śmiać, jakby chciały odpocząć i pogładzić papużkę.
Lolka marzyła o tym, by wrócić do raju, ale póki co, nawet Pan Żaba bronił się przed jej powrotem. Wolał się mniej męczyć z jakąś panną z baru „Słowik”, gdzie ona szukała natchnienia, aż znalazła. Lola postanowiła więc wybrać się na Przylądek Dobrej Myśli. Potem dotoczyła się do niej Linda na kołpaku. Obydwie ćmiły fajki jak cholera. Lubiły to. Poza tym, lubiły dobrze zjeść. Kobiety Rubensa? Może…Takie ważyły zwykle od stówy do sto dwadzieścia.
Pan doktor jednak namawiał do rzucenia fajek, by płuca... bo to gazy... śmierdzą, no i trzeba po nich umrzeć. Podczas wykładu nasze panie pozbawione były „paliwa”, więc cierpiały, a wiemy,  że cierpienie nie uszlachetnia.
– Czy w niebie będą papierosy? – zapytała Linda.
– Nie wiadomo, czy będziemy mieć płuca – powiedział lekarz.

– Od czego siła wyobraźni – dokumentnie palożila wsiech Lola.
cdn.

 

 

 

 
Głosy: / 1
SłabyNajlepszy 

Dodaj komentarz

Komentowanie jest dozwolone dla Gości. W polu 'Imię' możesz podać swój nick!

Kod antysapmowy
Odśwież