Subskrypcja

Wpisz swój e-mail, a będziemy Cię informować o najnowszych wydarzeniach na Zaszafie.pl!

Nasza klasa

Katarzyna Pater | piątek, 18, luty 2011 09:24

Trujący oleander

 

Zasypiam. Wyspa...

Pośród starych budowli i świątyń para rozbitków: Anna i Henry. Na skałach śródziemna roślinność: laury, mirty, oleandry. Barwy egzotycznych kwiatów tworzą malarską przestrzeń dla tutejszych owadów. Gdyby modliszka była kobietą, z pewnością w kulturalny sposób podałaby mężczyźnie trujący oleander.

Cisza...

Henry drzemie w hamaku. Anna wykonuje kopię obrazu Boticellego „Narodziny Wenus". Ma na sobie lekką, zwiewną sukienkę. Światło kołyszących się fal nie daje wytchnienia przybrzeżnym krabom. O czym myśli Ann? Czy wytrzymałaby bez grzechu sama na wyspie? Henry podaje jej dłoń, z palety spływają gorące i oleiste farby.

Hen i Anna kochają się na piasku. Ann próżnuje w myślach, nie dając tym samym Henry’emu powodu do niepokoju. Ma romans z wodzem wymarłego już plemienia Munków. Baszi, bo tak ma na imię wódz, jest jedynym pięknym mężczyzną na wyspie. Ma w sobie zmysłowy czar i diabelski ogień.

Kochanek przypływa do Anny o zmroku. W kieliszku oleander. Baszi namiętnie zrywa z Anny jedwabisty peniuar i karmi jej rozmarzone usta soczystą pomarańczą. Dwa ciała, jedno uczucie innych pożądań niewarte. Nad ranem Anna podaje Henry’emu trujący oleander. Hen przewraca sie na piasek. Baszi widzi to i płonie. Szaleństwo dopada również Annę. Otwiera ogromną skrzynię, by ukryć ciało męża, a znajduje tam zwłoki nieżyjącego od pół wieku kochanka.

 

 

{jcomments on}

(0 - głosowań)

Dodaj komentarz

Twoje imię:
Tytuł:
Komentarz: