TWÓRCZOSC

DLA DZIECI

INFORMACJE

SUBSKRYPCJA

Naszą witrynę przegląda teraz 22 gości 
Rozmowa z Bogiem PDF Drukuj
Głosy: / 3
SłabyNajlepszy 
Autor: Monika Makarewicz   


Stoję na krzyżu ziem, pod niebieskim niebiem, tam, gdzie znajduje się Jego dom i gdzie każdy chciałby trafić, choć nie każdemu wystarczy odwagi, by się do tego faktu przyznać.
A mnie w to miejsce przywiódł jakiś wewnętrzny głos, który wprost zażądał, bym była w tej chwili dokładnie tu. On sam wybrał miejsce, środek lokomocji; ja byłam w jego rękach bezwolną marionetką, która ma za zadanie tylko się uśmiechać i ładnie wyglądać. Mój Głos powiedział mi, że tu będę mogła porozmawiać z Bogiem.
Nie wiem, co czułam przez całą drogę, chyba byłam zanadto otępiała przerażeniem i nadzieją. Nie wiedziałam, jak zareaguję, nie znałam siebie jeszcze od tej strony. Brakowało mi teraz tego znienawidzonego przeze mnie doświadczenia starszych pokoleń, które wiedzą wszystko lepiej.
Usiadłam na trawie, patrzyłam w niebo, dokładnie według rozkazów własnego ciała. W pewnej chwili zobaczyłam twarz, ale w pierwszym momencie myślałam, że to wzrok płata mi figle albo chmury specjalnie ułożyły się tak, by wzbudzić we mnie jeszcze silniejsze emocje. Ale nie...
Jego twarz była pełna ciepła, dobroduszna, a nawet z błyskiem rozbawienia w oku! Oniemiałam, nie wiedziałam co robić. Wstać? Siedzieć? Co powiedzieć? I wcale nie z powodu braku jakichkolwiek słów czy myśli. Absolutnie nie! Każde słowo miałam na języku, smakowałam je powoli, jak moje ulubione lody miętowe. W końcu zebrałam się na odwagę:
? Panie Boże?
? Słucham cię moja kochana Moniko.
? Panie Boże, boję się życia, nienawiści, złych spojrzeń. Boję się obłudy i braku szacunku...

I jeszcze braku kogoś, kto będzie przy mnie na dobre i na zle, w radości i smutku.
? Moniko. Ja cały czas wiedziałem czego się boisz, jakie w twoim sercu goszczą lęki. Mogę czytać z twojej duszy niczym z otwartej księgi. Zresztą nie tylko z twojej, lecz każdego człowieka ? pijaka, sprzedawczyni, sportowca, nauczycielki. Ale już nie każdy z tych ludzi potrafi nazwać te swoje lęki, chociaż, mówiąc szczerze, nikomu nie poskąpiłem tego daru.
Tu wziął głęboki oddech:
- Ale uwierz, że może być dobrze, że ja stwarzając ten świat wcale nie chciałem, by był pełen Szatana i jego przekonań. To ludzie to zrobili, ludzie, Moniko, ludzie! Ja chciałem dobrze, ale, jak widać, chcieć to za mało... Żeby pokonać, to co ciebie tak przeraża, musisz być MOIM człowiekiem. Na zło reaguj dobrem, na wykrzywioną złością twarz ? uśmiechem.
? Łatwo Bogu mówić!
? Ja wiem, że łatwo. Ale też nie stawiam przed tobą zadania niemożliwego do wykonania. Nie jestem aż takim sadystą. Uwierz mi, Moniko, proszę cię. Jeśli tobie się uda wytrzymać na tym świecie jako mój człowiek, uda się też innym. Powtarzam: na zło ? dobro, na grymas ? uśmiech, na rękę podniesioną do uderzenia ? ręką wyciągniętą na zgodę. Uda ci się na pewno. A teraz muszę iść, tam w niebie mam trochę papierkowej roboty. By jednym było przyjemnie, kto inny musi pracować. A w niebie nie ma żadnych szefów, zwierzchników, jestem tylko ja.
? Ale Boże, nie wiem jeszcze wszystkiego, co chciałam...
? Moniko, nikt nie wie wszystkiego. Ale poczekaj trochę, spotkamy się jeszcze!
Po czym uśmiechnął się do mnie promiennie i zniknął. Ja zostałam.

 

 

Joomla Templates and Joomla Extensions by JoomlaVision.Com
 

Dodaj komentarz

Komentowanie jest dozwolone dla Gości. W polu 'Imię' możesz podać swój nick!

Kod antysapmowy
Odśwież