| Rozmowa z Bogiem |
|
|
| Autor: Monika Makarewicz |
|
Stoję na krzyżu ziem, pod niebieskim niebiem, tam, gdzie znajduje się Jego dom i gdzie każdy chciałby trafić, choć nie każdemu wystarczy odwagi, by się do tego faktu przyznać.
A mnie w to miejsce przywiódł jakiś wewnętrzny głos, który wprost zażądał, bym była w tej chwili dokładnie tu. On sam wybrał miejsce, środek lokomocji; ja byłam w jego rękach bezwolną marionetką, która ma za zadanie tylko się uśmiechać i ładnie wyglądać. Mój Głos powiedział mi, że tu będę mogła porozmawiać z Bogiem.Nie wiem, co czułam przez całą drogę, chyba byłam zanadto otępiała przerażeniem i nadzieją. Nie wiedziałam, jak zareaguję, nie znałam siebie jeszcze od tej strony. Brakowało mi teraz tego znienawidzonego przeze mnie doświadczenia starszych pokoleń, które wiedzą wszystko lepiej. Usiadłam na trawie, patrzyłam w niebo, dokładnie według rozkazów własnego ciała. W pewnej chwili zobaczyłam twarz, ale w pierwszym momencie myślałam, że to wzrok płata mi figle albo chmury specjalnie ułożyły się tak, by wzbudzić we mnie jeszcze silniejsze emocje. Ale nie... Jego twarz była pełna ciepła, dobroduszna, a nawet z błyskiem rozbawienia w oku! Oniemiałam, nie wiedziałam co robić. Wstać? Siedzieć? Co powiedzieć? I wcale nie z powodu braku jakichkolwiek słów czy myśli. Absolutnie nie! Każde słowo miałam na języku, smakowałam je powoli, jak moje ulubione lody miętowe. W końcu zebrałam się na odwagę: ? Panie Boże? ? Słucham cię moja kochana Moniko. ? Panie Boże, boję się życia, nienawiści, złych spojrzeń. Boję się obłudy i braku szacunku... I jeszcze braku kogoś, kto będzie przy mnie na dobre i na zle, w radości i smutku.
|

