Śpiewa mi śnieg i chłód w sercu, że żyję,
A to serce mi pęka nie do końca, bom trwała.
Pamięć by po tobie jak diament została
W domu purpurowym ust łaknących śpiewu,
Twarzy miodookich i złudzeń pragnących!
I ratio mi wzrasta w afrykańskie drzewo;
Schowałam się w cieniu jego listków schnących.
A gdy liście opadły, do jesieni, do końca,
Moje serce malutkie zapaliło się w lęku;
Mimo woli się stała kula w piersi płonąca
I wchłonęła to drzewo i spaliła do szczętu
{jcomments on}
Please wait...