mieliśmy razem przejść swoje dni
wzajemnie sobie zmarszczki wygładzać
serdecznym palcem
i tworzyć nowe od zmrużonego szczęścia
stoję w otwartym oknie
chwytam w dłonie wiosenny deszcz
jest ciepły i miękki jak twoje słowa
chcę pójść za nimi za tymi kroplami
przez niebo do ciebie
do źródła by poznać zrozumieć upić się tobą
zaciskam mocniej pięść by zatrzymać najpiękniejsze
przez palce spływają zdania
strużką pulsującą jak krew
... nie ma nas...
skąd te bure kałuże pod oknem?
przecież mam czyste ręce
nie rozumiem...
{jcomments on}
Please wait...