Nie umiem Twoich łez nawrócić
Wylanych z powodu moich głupstw
Nie umiem żalu wymazać z twarzySkrytego w bruzdach wokół ust
Nie umiem włosów Twoich srebra
Zamienić w kolor kasztanowy
I nie scałuję, chociaż pragnę,
Mgły z oczu Twoich fiołkowych
Najserdeczniejszym nawet słowem
Nie dam Ci ulgi ani gestem
Ale Ci daję tego wnuka
Którego również matką jestem
I spójrz jak on Twe stare nogi
Pledem otula byś nie zmarzła
Jak dba dziś o Twoje wygody
Jak droga z Tobą mu chwila każda
On znosi książki Ci które kochasz
I na spacery z Tobą chodzi
I zawsze jest kiedy go wołasz
On Ci me winy wynagrodzi
On ci umila Twoją starość
Czuwa nocami kiedy śpisz
O jakiej jeszcze, powiedz mamo,
Rekompensacie mojej śnisz?
{jcomments on}
Please wait...