Raniąc swe delikatne palce,
Ona wygrywa na wspomnieniach.
Niedotańczone dotąd walce.
Na to co dzisiaj, na to co wczoraj.
Dawno swe życie podzieliła
Może tak pieszcząc harfę marzeń
Czekać aż jej nadejdzie pora.
Nut tych niestyta nieskończenie
Ukryta w cichym smutnym świecie
Tworzy symfonię swoich marzeń
Z dysonansowym zakończeniem.
Rano gdy wstanie dzień nad światem
Nie zauważy jabłek w sadzie
Ani przelotu klucza ptaków,
Polnym się nie zachwyci kwiatem.
Lecz gdyby mogła ucichłe nagle
Swą zimną dłonią rozgrzać serce
Gdyby jej dano go całować
Dosyć... żal tylko dusi w gardle.
{jcomments on}
Please wait...