Wirtualna słodycz-świeży pączek róży,
Wzeszła tak niechciana, oddechem okryta.
Zesłanym aniołem, by jego świat zburzyć ,
Unieść w Colorado, rzuciwszy w koryta.
Przestrach płonnych myśli, ległszy na kolanach,
Pytań wciąż niezmiennych-szala, moc ukryta!
W jakim celu przyszłaś, w ciszy moc odziana,
Owładnięta jaźnią, w dal rwącą z kopyta?
Snów teksańskich pyłom, z trwóg krzyczących wzruszeń
Ona była drogą, bowiem Ktoś miał przybyć.
Niosąc w darze miłość, w noc sieradzką-głuszę
A anioł prowadził, ojciec minąć musiał.
Świat zimny, ponury, aż za chmur błekity,
Skryty w tajemnicę poza wrót nostalgii.
Niebem oświetlony, oczu głodnych syty
Zrozumieniem -życie, tkliwy, drżący łańcuch.
Pogodzona z wiatrem, smutkiem w dal niesionym,
Wieczność będzie czekać z sombrerem i rajem.
Dobroć miłowania, nie dłońmi lecz sercem ...
Take it Easy! - Skryta - w swoim Angel Fire.
{jcomments on}
Please wait...