a co byś zrobił, gdybym stanęła w progu
z butelką wina, ubrana w niecierpliwość przyszłych chwil?
Gdybym chciała ci tę noc ukwiecić i upić nektarem ust swoich?
Przyparła do ściany, licząc językiem krople potu na zdumionym ciele,
wyrwała serce, ujęła w dłoń, by dusza jego uleciała wprost za siódme niebo...
na tą cierpką słodycz chwili, z której nad ranem będziesz się leczył przez najbliższe dwieście lat...
Kwiecień. kilka lat wcześniej....
Bo kiedy jesteś w moich myślach,
nie odczytasz tego z moich oczu,
nie zdradzi mnie uśmiech ni rumieniec,
jedynie, gdy chwycisz moją rękę,
ze zdumieniem przyznasz "puls zamarł....dawno?"
-z chwilą gdy zerknąłeś na mnie ukradkiem!!-
wykrzyczą moje myśli, sercem stłamszone.
gdy drzwi za sobą zamykasz ,
zastyga twój obraz w mojej głowie,
powiew powietrza ,które łapię
by ostatnią chwilę ciebie zapamiętał
mój świat
nim znów wprawisz go w ruch
dźwiękiem dzwonka...
{jcomments on}
Please wait...