słonko spacerkiem po dłoniach
przez oczy sączy się dzień
miasto zza szyby rani ciało
a pamięć tropi zerwaną myśl
słyszę jeszcze tupot serca
nie odchodź mosty spalone
pokoje zimne przyszpilone ciszą
odkrywają się talie białych kart
na stole w pół spalone świece
w kielichu stygną krople słów
echa odbite od ścian drżą
a w powietrzu twój zapach
chcę się w nim pogrążyć
może tam ciebie dogonię
{jcomments on}
Please wait...