przytwierdzony do ziemi często
składam obietnice bez pokrycia
obejść wiatr w oczy to niebezpieczne
często wspominam wysokość
wyobrażenie wywiało z głowy
nie bez przyczyny
w oczach mam wspomnienie ojca
pochylony nad stołem
z namaszczeniem skręca papierosa
potem zapala wieczór w oknie
którego nikt nie może domyć
po drugiej stronie bluszcz bije brawo
w jesiennym tańcu
pamiętam zaśpiew przyjaciela
wtedy nie przyszedł na dyskotekę
zmieniał światy i systemy wartości
kiedyś powiedziała mi że miłość
to nie skarb uczciwie znaleziony
lecz wymagalna cena
za klarowany łyk powietrza
jemu zastygło w gardle
teraz uczy się w niebieskiej rocie
na wysokim piętrze
{jcomments on}
Please wait...