senna knajpka na rozdrożu
pod sufitem rozścielono dym
zasłuchany w twój śmiech
liczę krople deszczu za szybą
światełka w twoich źrenicach
dotykasz dłoni zwyczajny gest
a unosi płomieniem do nieba
zamykam chwilę oby wiecznie
na stole szklaneczka mroku
i ten pierwszy smak twoich ust
wtedy też padało i księżyc grał
w chowanego za drzewami
dziś nikt nie podaje lemoniady
szare twarze odpływają w noc
sobie posłuszni wypijmy za pamięć
aby w nas pozostała
{jcomments on}
Please wait...