noce powolne jak karawana żółwi sny ulotne
niczym piórko kolibra ułożone według estetyki
i taktu z podziałem na pory dnia roku i święta
zapisują kartki mroku scenariuszem obrzędów
popołudniowa drzemka to już krok do anarchii
trwam powoli obezwładniany pajęczyną złudzeń
nie tracę rezonu łatwiej będzie nabrać oddechu
gdy któregoś dnia po kąpieli nie wstanę z łóżka
poproszę o chleb i oliwę potem chwyciwszy się
woskowej nadziei odjadę bez paszportu tylko
z tęczową pamięcią kryształu na twoim policzku
tuż po wieczornym pacierzu
{jcomments on}
Please wait...