A senna mnie trapiła mara,
Choć nie dośniona do ostatka;
Szły ulicami smoki w parach
Wyhaftowane na makatkach.
Poniosły protest w okolice
Po kordonkowej całej ziemi,
Że mimo różnych w krąg zachwyceń,
Jest coraz mniej nadobnych dziewic.
Z tym faktem trudno się dziś kłócić,
Dla wielu jest to oczywistość:
Lecz jak się ustrzec smoczej chuci?...
Coś mnie zbudziło. Ot i wszystko.
***
I zauważam – o, cholera
(Ta myśl dobiega z głębi mrocznej),
Skąd się tych dziewic ma nazbierać,
Gdy wokół smoki tak żarłoczne?
{jcomments on}
Please wait...