Nocne figlowanie wiatru
W wiszącej na płocie pościeli
Dreszczem spłynęło po krzyżu
Bo oczy nie znały już bieli
Psów w oddali ujadanie
Pchało serce do przełyku
Ból mocno sznurował wargi
By z lęku nie wydać krzyku
Czuły stopy bohatera
W przydomowej grządce natkę
Staś partyzant niósł nadzieję
Że uściśnie może matkę.
Zaszumiało nagle blaskiem
Niebo jakby zaświeciło
Staś osunął się na kwiaty
Coś mu życie przekreśliło
Please wait...