Wiosną, byłaś zielona nadzieją,
wyrosłą na planach, marzeniach
? taka świeża.
Ta Twoja Wiosna rozpoczęła się zimą
2 stycznia 1873 roku, gdy przyszłaś na świat,
a już szczególnie w dwa dni później,
w dniu Twego chrztu.
Byłaś nadzieją dla swoich najbliższych
(rodzice prosili o syna ? otrzymali Ciebie,
pragnęli kapłana, misjonarza
? Bóg podarował im o wiele więcej).
Z czasem stałaś się nią dla nas,
gdyż dalej Jesteś świeżą zielenią nadziei.
Latem, w każdym Twym ruchu promieniowało słońce,
wiatr rozwiał Ci włosy,
porywając ze sobą wiosenne zalęknienia.
Trudno jest określić kiedy nadeszło Lato,
czy to, gdy łaska jak wiatr porwała skrupuły,
czy też, gdy podjęłaś Boże wezwanie,
z radosnym uporem walcząc
o karmelitański welon,
aby nim okryć młodzieńcze włosy,
dziewczęcą urodę.
Jesień, pomimo swej pluchy i chłodów,
zastała Cię
pełną ciepłego majestatu, dojrzałej godności.
Jesień, gdy przyszła z paletą barw,
podkreśliła tylko to,
co Pan dał Ci wcześniej
? ową Franciszkową radość doskonałą
(wszak święty z Asyżu, w pewnym sensie,
był Twoim patronem
? Mario Franciszko Tereso Martin)
w podejściu do bólu i cierpienia.
Zimą ziemia, Matka Ziemia,
okryła Cię sobą jak śniegiem,
wygasiła plany, wyciszyła niepokoje.
Mogłoby się wydawać,
iż Zima nadeszła zbyt szybko,
? wszak jeszcze tyle mogłabyś zrobić, napisać
(chociażby dokończyć swoją autobiografię),
powiedzieć,
a co najważniejsze wymodlić.
A jednak przyszła w samą porę.
Gdy nastanie Nowa Wiosna, ujrzę Cię,
gdy będziesz stąpać emanując światłem Miłości,
jakby z niego utkana, radośnie majestatyczna,
bez zmarszczek zaniepokojenia.
I będziesz szła z pękiem róż,
kolejną porcją deszczu
? deszczu Miłości
jakby udowadniając, że Jesteś
daleko pożyteczniejsza w niebie,
niż na ziemi.
{jcomments on}
Please wait...