W rozmowie z samą sobą,
składam przysięgi na jutro,
niedotrzymane, nietrzeźwe.
I patrzę. A patrzę tak pusto.
Mam gotowe odpowiedzi.
Nikt mnie niczym nie zaskoczy.
Włożę maskę pokerzysty.
Zdejmę luster podłe oczy.
Nauczona dekalogu
stąpam po nieświętej ziemi.
Ludzie mówią – świat jest piękny –
Zimno. Zimno tej jesieni.
– Kiedyś czasy były lżejsze,
gdy się niosło mniej pogardy –
A ja jedno wiem na pewno,
świat to cmentarz każdej prawdy.
Ktoś powiedział – zwariowała –
I ja nawet nie zaprzeczę.W monologu z samą sobą
krzyczę przecież.
Idąc tak, upadnę szybko,
złamię kark, choć droga pusta,
i nie pragnąc rozgrzeszenia,
zdejmę oczu puste lustra.
{jcomments on}
Please wait...