Nie chcę czekać, więc już wejdź,
tu jest szklanka, wina nalej.
Rozwiąże usta i dłonie też.
Czekanie to odchodzenie wciąż dalej.
Felietony? Tak, pokażę ci,
jeszcze dzisiaj albo jutro.
Kiedyś? Nie. Przecież sam wiesz,
„kiedyś” zawsze jest za późno...
Może przez chwilę nie mówmy nic?
Spadł deszcz, zostaniesz jeszcze?
Coraz bardziej wdycham cię,
coraz częściej jak powietrze.
Ten zegar od lat się śpieszy,
choć są dni, gdy się późni...
I wtedy wszystko jest źle.
Wtedy jest najtrudniej.
Zostań tej nocy, i po niej następnej,
Nakreślę swoje imię na twojej skórze.
Ustami zgaszę czas.
Zostaniesz dłużej?
{jcomments on}
Please wait...