Dzień dopala się od wschodu,
kończy się, przestaje razić.
Lubię patrzeć, gdy za oknem
noc zaczyna z cicha łazić.
Ja na nocy tej organach
zagram hymn o dwojgu ludzi,
jeszcze nie wiesz, że to on
sen spokojny twój obudzi.
Zwęglą się niedobre myśli,
tyle ciebie w moich oczach...
Kiedy świat zaczyna drażnić,
ty w te oczy czasem popatrz.
Czekaj, ja pod twoje okna przyjdę
i zostawię swoje usta,
dotkniesz ich, a one będą
tak jak lustra.
Czekaj, kiedy nocą bosa
spełznę dymem z papierosa,
w twoje okna...
{jcomments on}
Please wait...