W kulinarnych zbożach łąki
Stał na wróble strach
Tyle miał na sobie łatek
W łanach trawy stał
Przy bławatkach straszył formą
Posmutniały pan
Lecz na wszystko co się patrzył
Pewne oko miał
Obok stała ładna pani
Która w zbożu się schroniła
I myślała wciąż o strachu
Strach więc przy niej trwał
Po dniach paru na bezdrożach
Polubili się oboje
Parę tworząc doskonałą
Co tu mówić bez dwóch zdań
On ją kochał jak biedronkę
I podawał jej przez słomkę
Dawkę strachu
Którą zawsze miał.
{jcomments on}
Please wait...