Zastrugana lala
Nie waży ile mierzy
A mierzy celnie i dziko
A cel to pustynia własna
Tarcza chmurnego Nieba
Nieba bardzo sinego
Mierzy w policzek Boga
Rodzi się w niej zużycie
Jakby powiedzieć chciała
Dziadu dałeś mi życie!
Tak to sobie rozprawia
Od chwili zastrugana
Chilli ją gryzie w gardło
Przez całe ostre życie
Odnosi się więc ze wzgardą
do Jasnego Pola Swobody
Wrzeszczy nie od parady
Pluje na wasze schody!
Wjadę tam samochodem!
krzyczy
Choćby ostrym pomostem.
{jcomments on}
Please wait...