Obmyśla plan swój
bandycka świnia
tango chce zagrać multimedialne
dopiero parę sekund przemija
jak butem ściska życie za gardłotak życiem miota
śmierć z rąk szaleńca
drżą sine żyły
krew z ust wypływa
gorzka i cierpka
choćby błękitem Nieba płynęła
morderczy uśmiech godzi w jej czoło
wciąż jej ubywa
wciąż jest wonniejsza
splecione ręce
rodzinne wieńce
nikt nie chce tanga śmierci zatańczyć
tango szerszenia
wszystkich dobija
bandycka
zżarta wewnętrznie żmija.
Kiedyś ta wyspa stanie pomnikiem
za czyje sprawy?
Z jakim wynikiem?
Może grom czaszek
piszczeli nasyp
rozważy Pan Bóg
zza szyb wybitych
zza kurtyn wielu
zza własnych progów
i choć nie zliczy
trumien milczących
wyjdą o świcie młodo zabici
wyjdą na szczyty Jego Boleści
i pewnie lipcem będzie się bielił świat cały.
{jcomments on}
Please wait...