noc co gwiazdy gubi z rozprutego wora
pustelników zatrważa bezmiarem istnienia
wędrownym trubadurom ukazuje błędne szlaki
mnie jednak przypomina o kolejnym świcie
granat upstrzonym boskim kichnięciem
ascetów utuli do skał nagością wyuzdanych
tragarzom pieśni z odległych krain
przy niedopitym kuflu ukołysze głowy
mnie wypomni marzenia o niedościgłym dobrobycie
niedźwiedzica zaprzężoną do wielkiego wozu
piach sypiących na pątne głowy wiezie ku wyzwoleniu
włóczykijom miskę strawy i nowe ballady podaje
mnie pokazuje jak ciężko lekko żyć
{jcomments on}
Please wait...