Z nieba kolejne krople
padają na spragnioną ziemię
coraz mocniej i mocniej,
zaczyna mieć już dość
jej skóra jest już idealnie nawilżona
ale deszcz wie swoje
z uporem maniaka
pada i pada, i pada...
i nie chce przestać
choć nikt nie tańczył rytuału
jaki odprawiał czerwonolicy szaman
by wezwać na pomoć nadzieję.
Ziemia ma dość,
woda przelewa się przez granice
te wzniesione ludzką ręką
i te postawione przez wspaniałomyślnego Stwórcę
żywioł nabiera egoistycznych pragnień
złaczyć się w namiętnym tańcu
z oceanem, chociażby Indyjskim
chce być tam, gdzie mieszkają jego ukochani
bracia, siostry, kuzyni i zgrzybiałe ciotki,
chce uprawiać niekaralne kazirodztwo
zapomniał tylko, że na Matce Ziemi
są jeszcze inne istoty, które nie chcą cierpieć,
nie mają takich masochistycznych dążeń
a ludzie załamują i tak już złamane codziennością ręce,
bo żywioł w swym tańcu zabiera także
cały niezmierzony dorobek ich życia
{jcomments on}
Please wait...