Zielone oczy błyszczą w półmroku
delikatnymi kropelkami żalu
o smaku cukru.
Nie wiem, dlaczego Ci pozwoliłam
przejść bez trudności
do drzwi mojego wewnętrznego, cielesnego więzienia
i uwolnić się samodzielnie z nieistniejących węzłów.
Miało być tak pięknie.
A było tak dziwnie, tak... nietowarzysko...
zabrakło tego uśmiechu i mrugnięcia porozumiewawczo okiem...
gwałtownie wciągałam powietrze, licząc sekundy
do nieuniknionego końca
gdy miał zawalić się cały mój świat...
{jcomments on}
Please wait...