Subskrypcja

Wpisz swój e-mail, a będziemy Cię informować o najnowszych wydarzeniach na Zaszafie.pl!

Nasza klasa

Nanka W. | środa, 19, maj 2010 21:40

Pantofle Babci Julianny

 

Wybieram się na bal straceńców
„możesz iść nawet z mokrą głową"
mówisz i patrzysz roztargniony
na wielki zegar tuż nad tobą.

Szal z zielonkawych witek wierzby
zarzucam sobie na ramiona
ty ironicznie krzywisz usta
A tak, to ja – ja, twoja żona
ta pani w sukni z traw i liści
zamglona mgłą i zadymiona
nie dymem z ognisk dawnych, nocnych
ale po prostu – z papierosa
a pośród wirującej kawy
w złocony brzeżek filiżanki
stuka rozanielona blaskiem
księżniczka – panna – narzeczona
łyżeczka, nieco zaśniedziała
jak ja, w sukience wyszarpanej
ze starej szafy, gdzie przespała
ostatnie kilkanaście lat

Skrzypią i drzwi i stare deski
słyszę wyraźnie lekkie kroki
puk puk! To ja... nikt nie otworzy
.......................................
a przecież  jestem już gotowa
i czekam tylko na szewczyka
który tu wpadnie lada moment
przyniesie mi pantofle żółte
oba za duże, na obcasie
te, których nikt już nie pamięta
a spały sobie w nocnej szafce
babci Julianny, pod paseczkiem
tam gdzie i lupa nieco ślepa
z porysowanym mętnym szkiełkiem
wciąż nie wiadomo, na co czeka.
I nie wiadomo czemu płaczą
bezbronne ciche i nieśmiałe
maciejki równo sprzed półwiecza

Zasuszonymi paluszkami
grają samotne serenady
miniaturowym fortepianom
przynosząc całkiem słuszny zaszczyt
Babcia Julianna czesze włosy
.......................................
ach nie, to  tylko jakaś smuga
to lustro – zdrajca zatracony
oszust, co mami mnie i kłamie
kiedyś tak miły, rozkochany,
przyjaciel, jeden z tych najlepszych
dziś tylko siwy starzec w kącie
złośliwie  jasno oświetlony

Babciu Julianno!
Wróć! Ja czekam!
........................
Ale Julianna nic nie słyszy
upięła warkocz jak koronę
idzie alejką pełną cisów
w tę dość odległą, obcą stronę.

 

 

 

{jcomments on}

(0 - głosowań)

Dodaj komentarz

Twoje imię:
Tytuł:
Komentarz: