TWÓRCZOSC

DLA DZIECI

INFORMACJE

SUBSKRYPCJA

Symbole z komórki PDF Drukuj
Autor: Marek Oktawian Bulanowski   


(PRZYGLĄDA SIĘ MILCZĄCEMU ŚWIATU)


(
Leży w łóżku
I próbuje wziąć
W nawias
Poczucie rzeczywistości  Myśli o gwiazdach Które milczą
Jego prywatnym
Życiem
Nawias
Zna swoje miejsce w kosmosie
Lecz się z nim nie godzi
Bo chce usłyszeć
Krzyk własnej czerni
Ona jak zdradzona skóra
Powraca do równowagi
Ona po prostu
Wypatruje dopełnienia
By zmierzyć się
Ze zgiełkiem mowy
Wrzaskiem ekranu TV
Lub tylko
Milczeniem światła
Zamykającego na zawsze
Skurcz źrenic
)

 

- POGRĄŻA SIĘ W MEDYTACJI NAD CZYSTĄ ŚWIADOMOŚCIĄ

-
Medytuje
Nad czystą świadomością

 -

Bez przedmiotu

Bez podmiotu
Bez kształtu
I bez zapachu
Czysta świadomość
Dywizu
Zatraca się w samej sobie

-

Czysta świadomość
Dywizu
Nie myśli
Oddycha samym tylko
Zaprzeczeniem

-

Dywiz
Jest szczęśliwy
W swym braku
Wszystkiego
Czego można pragnąć

-

Czasem brak mu tylko
Okna
Na świat
Bardzo by chciał
Zobaczyć choćby przez lufcik
Senne przywitanie słońca
I
Podzielić się swą
Czystą świadomością
Bez-myślenia
Z kimś



 

WYGLĄDA POCZĄTKU ZDANIA
Rzekła do mnie
To nieprawda
Że stworzono kropkę
Na miarę nieobecnego świata
Ona porusza się po obrzeżach
Bajek mitów i żyje w pamięci
Dziecięcych snów

Tak
Nie stworzyłaś kropko zielonych
Łez pomarańczy
O smaku niebios
Zostawiłaś nam wyrobnikom klawiatury
Ironiczne podmuchy myśli

Masz rację Marku
Potoki płynące zboczami policzków
Są udziałem bredzących
Bo oni jak wiśnia
Upadają zanim postawią pierwszy
Zrąb nowego zdania
Ono przecież
Mówi tylko ściśniętymi mrugnięciami słońca
I zapachem zasuszonych
Znaków przestankowych
.



„” CHCE ZOBACZYĆ WŁASNY GŁOS
"
Jestem niemy
Obserwuję bacznie
Co się dzieje
Z moim głosem  Bo moje marzenie  Lśni
Błękitem
Czystego
Znaczenia
Którego mi brak

Cierpię z powodu niedostatku mowy
Którą chciałbym wypowiedzieć
Siebie
Świat
Własne życie
O tym myślą
Moje napięte żyły
Nadchodzącymi wspomnieniami
Lecz zamiast głosu
Widzę wokół siebie
Przepaść
I to mi przynosi wątpliwe
Jak dzień po nocy
Otrzeźwienie

 

 

! ZAPOMNIAŁ SWEGO IMIENIA

 

!
Nie mówi nic
Zapomniał nawet jak się nazywa
Dla niego jest to choroba na miarę
Życia
Wykrzyknik pozbawiony mowy
Nie może się nawet zwrócić o pomoc
Krzyczy więc bezgłośnie
Ratuuunku
Nikt go jednak nie słyszy
Nie daje za wygraną
Po raz ostatni
Woła głosem rozpaczliwym jak krzyk tonącego w oceanie
Słońca
Pomooocy
Wrzeszcząc wszystkimi zakamarkami jestestwa
Zbladł
Pękł na dwie części
I schował się w swym imieniu

Dziś nie używamy wykrzyknika
Bo on nie istnieje
Został po nim blady cień
On przypomina o rozpaczy
Jaka stała się jego udziałem
!



 

? PRZYGLĄDA SIĘ NICOŚCI

 

?
Nie interesuje się bytem
Kwestionuje samą myśl
O oczywistości brzęczenia pracowitych  Umysłów filozofów  ? dotarł do kresu
I nie dziwią go nawet śmiesznostki
Wykończenia ssaków o dość licznej populacji
Jeśli hałas i jarmarczny odgłos istnienia
Nie są ciekawe
Po cóż mówić o tym
Co dla pospolitych umysłów
Smakuje jak słoik miodu z hipermarketu
Dlatego? stawia kwestię nicości
Ale jako problem obiadu
W dobrej restauracji
Przy cichym akompaniamencie skrzypiec
U boku kochanej kobiety
?


 

 
Głosy: / 5
SłabyNajlepszy 

Dodaj komentarz

Komentowanie jest dozwolone dla Gości. W polu 'Imię' możesz podać swój nick!

Kod antysapmowy
Odśwież