|
Autor: Renatabond
|
|
Ave Maryja dość późna pora płonę modlitwą jak gromnicą w oknie z istnienia zdaję przed Bogiem doktorat natenczas nie mam wyraźnych osiągnięć
|
|
Autor: Renatabond
|
|
Bo to nie żaden problem
zalepić
zakleić kitem
mówią na nie „niemodne"
siłą
niespożyte
małe
bezwiedne brednie
|
|
Autor: Renatabond
|
|
Mami
resztkami
Z pańskiego stołu zmiata na deski
coś do zjedzenia
|
|
Autor: Renatabond
|
|
Nie mam ganeczka
Panie Bryll
mam za to balkon
w blokowisku
w doniczkach niwę
za nią czynsz
stare rachunki na półmisku
|
|
Autor: Renatabond
|
|
Z zaszafia wyciągam erotyk spłowiały
kiedyś był purpurą dziś wyblakłym różem
i kibić miał słuszną wcięcia Maty Hari
wyżłobione dłutem najdalsze podróże
|
|
Autor: Renatabond
|
|
Wiatrem od wschodu nie przygnał cię ranek
jesień nad sercem wyrokuje zemstę
sieci pajęcze rozwieszone sztagiem
gdzie jesteś...
|
|
Autor: Renatabond
|
|
Bo widzisz Jolka
takie czasy
wywlekam skórę chłodnym rankiem
po czarnych dachach księżyc łazi
z góry jest lepszym fotografem
|
|
Autor: Renatabond
|
|
Masz piękne dłonie, panie, a ja wrażliwe serce,
fortissimo brzmi w uszach zagrane jedną ręką,
na mojej skórze fornir, dotyków twych sentencje,
pokrył się czasu kurzem, wrześniem przed oknem przemknął.
|
|
Autor: Renatabond
|
|
Szkło
zatopiło w swych ramionach
kolor
aromat
smak
ust lepkość
w kieliszku
lodem pobudzona
|
|
Autor: Renatabond
|
|
Dzień o smaku czereśniowym próg przestąpił mego domu
i zagląda szpakiem wewnątrz, wykraść chciałby pestkę chociaż;
na ten atak z jego strony, na ten ranny głód łakomy,
bez dwóch zdań – zapraszam, proszę, chcę, by pan się do mnie dosiadł.
|
|
|
|
|
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 następna > ostatnia >>
|
|
Strona 1 z 9 |