Subskrypcja

Wpisz swój e-mail, a będziemy Cię informować o najnowszych wydarzeniach na Zaszafie.pl!

Nasza klasa

Renatabond | piątek, 15, kwiecień 2011 21:03

swojskie pejzaże

 

Chciał, żeby go kochać, sam nie mówił kocham,

wierne lustro ojca o miriadach twarzy,

Światowid miał cztery i otwarte wrota,

całe plemię za sobą, kotów i zielarzy.

 

A on niósł ze sobą Gersona paletę,

wstawiony pomiędzy rozkwitłe jabłonie,

w przygarbione ciało, rumianki upchnięte,

w międzyżebrzach pszczoły brzęczały symfonię.

 

Rajskim śniegiem sypnął, różowiutkim płatkiem,

rutyną wiatr zdmuchnął żółty pył pręcików,

wszędobylskie szpaki usiadły na czaszkę,

zmieniając na świątka domki swych karmników.

 

Spod oka spozierał w malunek wiosenny,

starzał się rok z rokiem, opalając w mahoń,

tychże pór pilnował jak pióra urzędnik,

w imię Ojca i Syna... było mu zapłatą.

 

 

{jcomments on}

(0 - głosowań)

Dodaj komentarz

Twoje imię:
Tytuł:
Komentarz: