Kolor bursztynu zatopił w sobie, bezwład cytryny z tego sezonu
– na stole masz gazetę, cieknącą czasem przeszłym...
rywalizuję o ciebie ze światem w odbudowie,
ja chylę się do dołu, czas mi tęczówki zeszklił.
Ktoś umarł tejże nocy, odbił się w śmierci lustrze,
z przeładowanych tytułów na chwilę wzrok unosisz,
jakbyś się o mnie martwił albo chciał mnie ustrzec,
na stole bułka z serem o usta nasze prosi.
Jakoż że dzień pogodny i weekend jest majowy,
twój kaprys nienajdroższy – tak lubisz mnie w sukienkach,
dziękujesz za śniadanie i zapach cytrynowy
– czy pisali w gazetach że kwitnie już czeremcha?
{jcomments on}
Please wait...