Dzień o smaku czereśniowym próg przestąpił mego domu
i zagląda szpakiem wewnątrz, wykraść chciałby pestkę chociaż;
na ten atak z jego strony, na ten ranny głód łakomy,
bez dwóch zdań – zapraszam, proszę, chcę, by pan się do mnie dosiadł.
Czerwiec pachnie czereśniowo, koloruje wstyd w czerwienie,
nierozumnie plącze język, a ten w miąższu traci czucie,
nadmiar soku cieknie strużką, meandruje z ust krwawienie,
a pan patrzy, sycąc oczy, widząc we mnie cud w niecudzie.
{jcomments on}
Please wait...