Na ul. Żwirki przysiadł na przystanku wędrowiec strudzony,
Ten, który wczoraj Janem był, dziś już Tomaszem jest.
W dłoni spuchniętej, torbę dziurawą dzierżył,
A w niej pozostałości wczorajszej nocy,
Która zmieniała jego tożsamość.
Oczekujący rozstąpili się, miejsce mu robiąc
I stało się!Jan, czy też Tomasz, otworzył usta i oddał światu prawdę:
"Śmierdzi od was zgnilizną".
Otworzyły się drzwi tramwaju,
Odór zgnilizny wydostał się z jego wnętrza,
Wszyscy wsiedli do tramwaju.
Czyżby czekali na tramwaj, a nie na cud usłyszenia prawdy?
{jcomments on}
Please wait...